Gotowość szkolna dzieci

Strona Główna
Czytasz wiadomości wyszukane dla słów: Gotowość szkolna dzieci
 




Temat: Jak sąsiad z sąsiadem...
Jak sąsiad z sąsiadem...
Ciekawostka dropsa, jak dalece prawo bezradne wobec
bezprawia być może....

Czy uniemożliwianie pracownikom Zakładów Energetycznych
ingerencji w skrzynkę rozdzielczą nie jest aby naruszeniem prawa??
Czy można zaskarżyć taką milusieńką Panią sąsiadkę, kiedy inny
współwłaściciel domu (dom dwupiętrowy) pozostaje bez prądu przez 3 dni
poprzez jej ‘gotowość do pomocy’?

Matka z dwojgiem dzieci w wieku szkolnym, która na pewno nie ma powodów do
szczęścia.

Fakty:

· skrzynka, będąca własnością Zakładów Energetycznych stoi na posesji
sąsiadki, która każdorazowo nie wpuszcza ich na swój ‘kawałek gruntu’.
[o ile to nie u niej prąd padnie oczywiście]

· Zakład Energetyczny wraz z asystą policji również nic wskórać nie
może, bo przecież Pani sąsiadki nie ma w domu. A jej kawałek ziemi...

Czy takie postępowanie jest normalne? Pomijam już sposób, w jaki zachowuje
się osoba, która bezczelnie utrudnia życie młodej kobiety. Ale czy aby Zakład
Energetyczny nie wywiązuje się z umowy?

Musi być zapewne jakiś sposób, który ukróciłby tą sytuację.

Z góry będę wdzięczny za wszelkie sugestie i porady.

RV






Temat: przedszkole-muszę powtórzyć rok - tylko kiedy?
Ja bym zrobiła tak jak sugeruje Verdana. Dziewczynka teraz sobie świetnie
radzi, dlaczego zatem miała by sobie nie radzić w zerówce przy nieco starszych
dzieciach? Myślę, ze doskonale sobie poradzi, tym bardziej że jest dziewczynką.
Z moich własnych obserwacji, dziewczynki zwykle wcześniej dojrzewają fizycznie
i emocjonalnie niż chłopcy i nie mają problemów z odnalezieniem się i
nadażeniem za dziećmi o rok starszymi. Ja miałam niestety problem z emocjonalną
dojrzałością do przedszkola z moim synkiem i "przedszkolnie" i emocjonalnie
jest rok do tyłu za rówieśnikami (koleżanki - rówieśniczki zdecydowanie go
wyprzedzają pod względem dojrzałości), i nawet jeśli pod względem umiejętności
szkolnych jest 2 lata do przodu (ma 4 lata i już nieźle czyta i liczy) to nie
będę go szybciej posyłać do zerówki. Gdybym jednak dostrzegła jego emocjonalną
gotowość to zapewne posłałabym. Córkę mam nadzieję uda mi się posłać wcześniej
do przeszkola (liczę że w wieku 2,5 roku) i liczę że tym samym pójdzie rok
wcześniej do zerówki. Dziewcze jest dość wyrośnięte jak na razie, zobaczymy jak
się będzie rozwijać. Na Twoim miejscu nie przetrzymywałabym córki w przedszolu.





Temat: Nie chodzi do szkoły
Ja na Twoim miejscu stanęłabym na uszach i zaklaskała rzęsami, żeby córka
przeszła do następnej klasy - jeżeli dziewczyna jest inteligentna, i za taką się
uważa, to jeśli nie zda, może "obrazić się" na szkołę i na Ciebie i może dojść
do jakiejś katastrofy - no a poza tym będzie mieć zawsze rok do tyłu, będzie
chodzić do klasy z młodszymi dziećmi i szkoła będzie dla niej jeszcze mniej
interesującym miejscem. Myślę, że rozwiązaniem byłaby większa kontrola nad
dzieckiem - mogłabyś porozmawiać z wychowawcą o wspólnym systemie wymagań wobec
Twojej córki - sama takiego systemu doświadczyłam, kiedy 5-6 lat temu miałam w
gimnazjum takie problemy . Najskuteczniejszą z metod był chyba zeszyt, z którym
po każdej lekcji musiałam iść do nauczyciela i zdobyć jego podpis - że na niej
byłam, wpis, jak się zachowywałam i co jest zadane. Pod każdym dniem musiał
podpisać się rodzic. Tylko, że córka musiałaby wyrazić gotowość prowadzenia
takiego zeszytu. Może powiedz jej, że zrobisz wszystko, żeby zdała, a chyba jej
na tym zależy, jeżeli obieca Ci, że postara się zmienić swoje postępowanie. Z
własnego doświadczenia wiem, że wagary są jak nałóg - powrót do normalnego trybu
szkolnego jest strasznie trudny, zwłaszcza, kiedy wydaje Ci się, że to szkoła
dla debili.



Temat: czy obecnie 5latki=przygotowanie przedszkolne?
A co rozumiesz pod pojęciem gotowości emocjonalnej?Skąd mam wiedzieć
że moje dziecko sobie poradzi w szkolnej ławce?Ocena przedszkolnego
psychologa jest bardzo powieżchowna,w zasadzie nic nie wie o dziecku
które djagnozuje.Czy piętnaście minut rozmowy z sześciolatkiem
naprawdę daje podstawy aby wyrokować o jego dojrzałości?




Temat: odroczenie?
pam_71 napisała:

> Czytanie i pisanie to nie wszystko ... bardziej chyba chodzi
> o "gotowośc emocjonalną", skupienie uwagi na dłuższą chwilę ...
> umiejętność wykonania jakiegoś zadania do końca etc.

To, chciałbym zadać jedno pytanie. Jak to się ma do nowej ustawy MEN, w której już sześciolatki będą objęte obowiązkiem szkolnym ? Czy, pięciolatek już będzie gotowy emocjonalnie do pójścia,do szkoły ? Śmiem w to wątpić. Czy ktoś, kto wymyślił tą nowość i zgarnął za to na pewno nie małą kasę, zastanowił się nad psychiką dziecka ?
I nie daj Boże, aby wtedy o pójściu do pierwszej klasy, decydowała przedszkolanka.



Temat: Kto zapłaci nauczycielom za ustne matury?
Ja swoje, Wy - swoje. Przydałoby się opanowanie umiejętności
czytania ze zrozumieniem. Powtarzam jeszcze raz - w karcie
nauczyciela macie prawo do 6-tygodniowego urlopu, czyli
6x5dni=30dni, a np. w b.r.szkolnym tych dni macie 69dni + 2dni - po
niby odpracowaniu (znam to odpracowywanie ze szkoły mojego dziecka,
zamiast planowych 7 godzin w poniedziałek 10.11 miała 2-godzinną
akcję sprzątania świata, czas z dojściem). Z tego prostego rachunku
wynika, że za 39 dni płacimy Wam my - społeczeństwo, w pełnym
uznaniu dla Waszego poświęcenia. A tłumaczenia o czasie potrzebnym
do przygotowania się do zajęć, spotkaniach, wycieczkach, itp. - są
naprawdę śmieszne, gdyż już od dawna w wielu, wielu firmach
pracodawcy wymagają od swoich podwładnych stałego przygotowania,
gotowości, analizy, dokształcania, śledzenia poczynań konkurencji,
co czynić można jedynie w godzinach po pracy.
Naprawdę - proponuję zmienić zawód, zacząć pracę za wielkie!!!
pieniądze.



Temat: tvn, uwaga, walcząca matka
ogladalam
wiecie takie matki "walczace" sa naprawde
w tamtym roku szkolnym jedna "walczaca" byla w naszej szkole
pobila ucznia z klasy sowjego syna (uwazala,ze wszyscy robia mu krzywde)
straszyla nauczycieli sadem i wiecznie byla w szkole
mielismy stan gotowosci, policja byla wzywana kilka razy dziennie...
teraz jest spokoj chlopiec nadal chodzi do szkoly, matka sie troche wyciszyla

takie bywa zycie niestety i chore spojrzenie rodzica na klopoty dziecka (nie
koniecznie prawdziwe)




Temat: psycholog - diagnoza do gotowości szkolnej
psycholog - diagnoza do gotowości szkolnej
czy możecie polecić dobrego psychologa- chciałabym, żeby określił gotowość
dziecka do szkoły. Bardzo dziękuje.



Temat: Badanie szkolnej gotowości pięciolatków
Badanie szkolnej gotowości pięciolatków
Jak nauczyciel w przedszkolu będzie się bał, że straci robote bo
wszystkie dzieciaki pójdą do szkoły to w życiu nie napisze w opisie,
że dziecko jest już "gotowe"



Temat: Zerówka, czyli zero nauki
>Nikt w srodowisku lokalnym nie zachecal nas do posylania naszych
> 6 latkow do szkoly. Wrecz przeciwnie, panie przedszkolanki mowily,
>ze dzieciom brak gotowosci szkolnej.

A co maja mówić? Namawiać do posłania dzieci do szkoły, zeby pracę straciły?



Temat: Kto zna dobrego psychologa w Warszawie(dzieciecego
Polecam www.psychologMB.republika.pl. Pani psycholog zajmuje się dziećmi
przedszkolnymi: gotowościa szkolna, dysleksją i dziećmi nadpobudliwymi



Temat: express diagnoza psychologiczna
o to że krótka rozmowa z dzieckiem to nie żadna diagnoza psychologiczna
i nie daje sznas na ocene zdolności dziecka do rozpoczęcia nauki w szkole

a możesz mi powiedzieć co rozumiesz przez "klasyczne testy gotowości szkolnej"?



Temat: express diagnoza psychologiczna
ja sie zloszcze bo nie ma takiej sily zeby najlepszy psycholog po kilku
pytaniach byl w stanie ocenic gotowość dziecka do rozpoczecia nauki szkolnej, a
niestety wiem ze takie rzeczy niektorzy robia i kase za to dostaja

ale rzetelne to w takiej formie nie moze byc



Temat: rocznik 2003 - zebranie w przyszłej szkole
Alabama
alabama8 napisała:

W przypadku dzieci przedszkolnych -
> należy przedłożyć arkusz gotowości szkolnej i czekać na decyzję
> dyrektora szkoły (ma on prawo odmówić),

a cóż to ten arkusz?



Temat: odroczenie?
widzi albo nie widzi. moim zdaniem nauczyciel to też człowiek i sie mylić może.
a co z tym testem gotowości szkolnej. co się dzieje z jego wynikiem? i co gdy na
dany moment ten test wyjdzie dla dziecka niekorzystnie?



Temat: Rozmowa kwalifikacyjna w szkole spolecznej?
Pewnie masz rację.
Zdecydowanie nie zapisałabym dziecka do szkoły, jeśli rozmowa kwalifikacyjna
mialaby oceniać cokolwiek poza gotowością szkolną. Nawet jesli by tą rozmowę
przeszedł pomyślnie




Temat: Nie przymuszajcie dzieci do przedszkola - artykul
Nie przymuszajcie dzieci do przedszkola - artykul
www.edukacjadomowa.piasta.pl/nie_przymus.html
Co wy na to?
Artykul jest dlugi, przytocze najbardziej zaskakujacy fragment:

"W latach 2003 i 2004 pracownicy amerykańskiego NICHD (Narodowego Instytutu
Zdrowia Dziecka i Ludzkiego Rozwoju) opublikowali raporty, w których podaje
się, iż zachodzi jednoznaczny związek między długością czasu pozostawania
jednostki poza rodziną w pierwszych pięciu latach życia (ściślej do 4,5
roku), a częstością problemów społecznych stwarzanych przez nią w wieku
dorosłym. Im więcej czasu spędza dziecko w środowisku instytucjonalnym, tym
więcej problemów z prawem ma dorosły, który z niego wyrasta. Także J. Belsky
(2002) uzyskał w swoich badaniach wskazania na efekty przedszkola w postaci
eksternalizacyjnego behavioru u dzieci, do którego przejawów zaliczył:
problemy z koncentracją uwagi, z zachowaniami agresywnymi i łamaniem reguł
społecznych.

Te wyniki relatywizują też domniemaną wartość przedszkola dla kreowania
tzw. gotowości szkolnej u dzieci. Według badaczy amerykańskiego NCREL
uczęszczanie do przedszkola nie powoduje u dzieci ani większego zaangażowania
w naukę, ani nie obniża wskaźników absencji zajęciowej. Uważają oni, że
kompleksowa jakość, jaką jest gotowość szkolna, jest zależna od
funkcjonowania samej szkoły. Dzieci trafiają do niej z podobnymi nadziejami i
dobrymi chęciami, różniąc się niekiedy istotnie doświadczeniami społecznymi,
a szczególnie kulturowymi, zależnie od środowisk, z których pochodzą.
Zadaniem szkoły nie jest narzucanie zwyczajowych wymagań, a wyjście każdemu
dziecku naprzeciw, by nie zaprzepaścić kredytu jego zaufania, by wzmocnić
motywację do pracy i wspierać jego rozwój".




Temat: do mam które są nauczycielkami, pedagogami -prośba
do mam które są nauczycielkami, pedagogami -prośba
Witam.
Jestem studentką II roku pedagogiki. W tym semestrze mam przedmiot Diagnoza pedagogiczna. I z tego właśnie przedmiotu dostałam takie zadanie: znaleść i przedstawić grupie TEST Z KLUCZEM, który diagnozuje jakikolwiek problem pedagogiczny. Sęk w tym ze oprócz tego ze ma byc to test z kluczem nie dostałam zadnych innych informacji. Na poczatku nie miałam pojecia co to wogóle za test i gdzie mam go szukac, ale zeby nie było tak ze ide na łatwizne to poszukałam w internecie i znalazłam to:

"Kolejnym problemem z którym zmagają się dzieci w szkole są zaburzenia rozwojowe. Wczesne rozpoznanie zaburzeń rozwojowych pozwala szybciej je niwelować. Wymaga to rozpoczęcia diagnozy już w I klasie szkoły podstawowej, na początku i pod koniec roku, ale także obserwacja dziecka przez cały rok. Można dzięki temu wykryć skalę ryzyka dysleksji u danego dziecka. Do badania zaburzeń psychologiczno - pedagogicznych posłużą nam testy: Krótka Skala Inteligencji(KSI), Test 15 słów Reya, kolorowa wersja Testów Ravena, Test Wekslera oraz Testy Terman - Merrilla."

i to:

"w diagnozie posłużyć się różnymi testami, np. :test na słuch fonemowy Marty Bogdanowicz, test na wykrywanie wad słuchu "chiński język", próba rytmu Miry Stanbach, badanie lateralizacji.

Badanie dojrzałości szkolnej, dotyczącej całościowego rozwoju dziecka,jego gotowości szkolnej wykonujemy za pomocą testów pedagogicznych Petersona."

oraz to:

"Główne techniki diagnostyczne dotyczące zaburzeń przystosowania społecznego:
- Arkusz Diagnostyczny D. H. Scotta
- Arkusz zachowania się ucznia B. Markowskiej
- Skala Dojrzałości Społecznej E. Dolla
- Skala Nieprzystosowania Społecznego L. Pytki"

Czyli już mniej wiecej wiem jakie to są testy, znam ich nazwy. Niestety nie mam pojecia skąd mogłabym wziąć takie testy, zeby przedstawic je grupie - no i klucze do nich. W internecie są tylko informacje na ich temat, a samych testów brak.
Bardzo prosze o pomoc. Czy któraś z mam pedagogów lub nauczycielek ma moze takie testy w domu? Nie musi to byc żadne z które wymieniłam, chodzi o jakikolwiek test z kluczem, zebym mogła go przedstawic na zajeciach z diagnozy pedagogicznej.
Byłabym bardzo wdzieczna za jakąkolwiek informacje, a jesli ktoś posiada takie testy bardzo prosze o przesłanie na poczte gazetową.

Z góry bardzo dziekuje (mam nadzieje, ze mnie nie wytną )




Temat: Nadzór pedagogiczny w przedszkolu - konferencja
Nadzór pedagogiczny w przedszkolu - konferencja
Jak powinna wyglądać dokumentacja przedszkola?
Na czym polega ewaluacja, kontrola, wspomaganie?
Kiedy i jakimi narzędziami przeprowadzać diagnozę w przedszkolu?
Jak napisać dobry program wychowania przedszkolnego?

Konferencja dla dyrektorów i nauczycieli wychowania przedszkolnego


14 stycznia 2010, godz.10.00 – 15.30
Orange IMAX Kraków
Kraków Plaza, Al. Pokoju 44, 31-564 Kraków

Organizatorzy:
Miesięcznik BLIŻEJ PRZEDSZKOLA oraz Akademia Edukacji - niepubliczna placówka doskonalenia nauczycieli



„NADZÓR PEDAGOGICZNY – PODSTAWA PROGRAMOWA – DIAGNOZA – PROGRAMY”


Program konferencji

10:00 Rozpoczęcie konferencji - Robert Halik

10:20 - 11:20
Łączność teorii i praktyki jako podstawa osiągania efektów w edukacji dzieci.
dr hab. Danuta Waloszek - prof. UP w Krakowie

11:20 - 12:20
O podstawie programowej, diagnozie gotowości szkolnej i zajęciach dydaktyczno-wyrównawczych - rozsądnie i konkretnie.
prof. dr hab. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska – ekspert MEN ds. nowych podstaw programowych

12:20 – 13:00 Przerwa kawowa, prezentacja stoisk edukacyjnych

13:00 - 14:00
Program wychowania przedszkolnego i diagnoza gotowości szkolnej w praktyce.
Elżbieta Tokarska, Jolanta Kopała – autorki programu „Zanim będę uczniem”, który zdobył I miejsce w ogólnopolskim konkursie na najlepszy program wychowania przedszkolnego organizowanym przez Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej.

14:00 - 15:00
Zmodernizowany nadzór pedagogiczny.
Joanna Berdzik - koordynator projektu Ministerstwa Edukacji Narodowej współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach EFS „Program wzmocnienia efektywności systemu nadzoru pedagogicznego i oceny jakości pracy szkoły”

15:00 Niespodzianki od BLIŻEJ PRZEDSZKOLA – losowanie atrakcyjnych nagród.

15:30 Zakończenie konferencji

ZAPISY I SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE



Temat: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły
Podobnie jak większość osób wypowiadających się na forum, jestem
przeciwna reformie, którą chce wprowadzić resort edukacji.
Obecnie, jeżeli chce się posłać dziecko o rok wcześniej do szkoły,
to potrzebna jest opinia psychologa na temat dojrzałości i gotowości
dziecka do pójścia do szkoły. Teraz zakłada się, że wszystkie dzieci
w wieku 6-ściu lat są gotowe do podjęcia nauki w szkole.
Posłanie jednocześnie dwóch roczników do pierwszej klasy jest
absurdalną i kompletnie nieprzemyślaną decyzją. W jakich warunkach
będą się uczyć nasze dzieci? Czego się nauczą w przepełnionych do
granic możliwości klasach, na lekcjach prowadzonych do późnych
godzin wieczornych? Ofiarami tego absurdalnego pomysłu będą dzieci i
skutki będą się ciągnąć za nimi do końca ich szkolnej edukacji.
Darmowe podręczniki nawet w części nie zrekompensują krzywdy, jaką
się wyrządza naszym dzieciom. Pani Minister niech sobie daruje te
tanie chwyty propagandowe. Dzieci będzie dwa razy więcej, więc będą
miały znacznie trudniejszy dostęp do gimnazjum, liceum, na studia.
Kiedy będą kończyć szkołę podstawową, ekipy wprowadzającej reformę
na pewno już nie będzie i nie będzie odpowiedzialnych za brak miejsc
w gimnazjach, liceach. W szkołach prywatnych te miejsca też nie
powstaną, bo dla jednego extra wielkiego rocznika nie warto ponosić
dodatkowych kosztów na rozwój infrastruktury, zatrudnianie
nauczycieli. Z problemem zostaną dzieci i ich rodzice.
Pani Minister jako doświadczony nauczyciel i pedagog powinna mieć na
względzie dobro i rozwój dzieci. Na pewno nie chciałaby, aby jej
dzieci były ofiarami i ponosiły koszty reform osób, które za wszelką
cenę chcą się wykazać, że dużo robią.
Widzimy jak dużym błędem było utworzenie gimnazjów. Przed
wprowadzeniem kolejnej tak poważnej reformy MEN powinno bardzo
wnikliwie przeanalizować, czy jest ona naprawdę potrzebna i
zaplanować jej bezbolesne wdrożenie. Proszę nie mydlić oczu
wyrównywaniem szans. Bo to nie jest wyrównywanie szans, tylko
wprowadzanie chorych pomysłów kosztem naszych dzieci. Edukacja i
wyrównywanie szans może nastąpić w przedszkolach. Może lepiej
pomyśleć jak rozwijać placówki przedszkolne i jak w nich uczyć, a
nie wtłaczać małe dzieci do przepełnionych szkół.
Jest to wielki projekt, który będzie mieć olbrzymi wpływ na dalszy
rozwój naszych dzieci. To nie jest zamiana jednej pozycji lektury na
inną. Chciałabym, aby MEN miało tego świadomość i podeszło do niego
z należytą rozwagą.

Matka pięcioletniego dziecka




Temat: odpowiem na pytania o przedszkolach - dyrektor
Widzę, że trudno Panią przekonać, ale nie taki jest moj zamiar. Ja tłumaczę
tylko, że musimy w przedszkolu realizować podstawę programową ( m. in. Ustawa o
Systemie Oswiaty ). Program autorki gdy jest wprowadzany opiniowany jest przez
Radę Rodz. i przyjęty uchwałą przez Radę Pedagogiczną, tak więc jeśłi zapisuje
Pani dziecko do przedszkola powinna Pani zorientować się na co się Pani
decyduje i dowiedzieć się jakiego typu programy realizowane są w przedszkolu.
Jeśłi dziecko nie osiągnie gotowości szkolnej, jak już pisalam, proponuje się
rodzicom odroczenie. Dalej to już decyzja rodzicow. Jeśli nie zgodzą się i
dziecko pójdzie do szkoly to konsekwencje moga być różne. Pisząc o dziecku z
babcią ma Pani oczywiście na myśli dziecko do momentu pójścia do zerówki. Jeśłi
rodzice wolą babcie to ich decyzja, jeśłi zapisują do przedszkola to przyjmują
do wiadomości, że nie jest to tylko bawialnia i przechowalnia ale placówka
oświatowa. ^ latek nie posiedzi już z babcią w domu, bo takie mamy prawo. Poza
tym nauka w przedszkolu, to nie siedzenie z książką. Książka w zerówce to tylko
pomoc dydaktyczna i ma wspomagać, a nie przywiązywać. Wszytko zależy od metod,
myślę że tu jest problem. Jeśłi w przedszkolu, do którego chodzi pani dziecko
nie ma zajęć zgodnych ze specyfiką przedszkola ale są "lekcje" to wcale się nie
dziwie, że maly nie chce chodzić tam. Myślę, że nie powinna pani zastanawiać
sie jak ominąć naukę na terebnie przedszkola, tylko wspólnie z nauczycielkami
porozmawiać jak zachęcić dziecko do przedszkola i wspólnie znależć metodę na to
żeby dziecko jednak chciało brać udzial w zajęciach. Dziecko powoli powinno
przezwyczajać się do uczestniczenia w zajęciach i zdobywania nowej wiedzy.
Prosze pomyśleć przyszłościowo o szkole. Czy tam też zaproponuje Pani żeby
dziecko się nie uczylo tylko bawiło? W przedszkolu dzieci naprawdę mają
szklarniane warunki, rodzice zresztą też. DOceniają to dopiero po pójściu do
szkoły, wtedy rodzice wspominają te czasy z tęsknotą. Życzę powodzenia.



Temat: Czy rodzic sześciolatka musi...?
Badanie dojrzałości szkolnej zazwyczaj proponuje się rodzicom gdy nauczyciele w
przedszkolu mają watpiliwości czy dziecko poradzi sobie w szkole i nie zalezy to
od miesiąca urodzenia ale rozwoju. Rodzic nie musi skorzystać z takiej
propozycji zreszta na każde badanie psychologiczne musi wyrazić w poradni
pisemną zgodę. Jeśli nawet badanie wypadnie źle to rodzic decyduje, czy będzie
starać się o odroczenie obowiązku szkolnego, czy nie. Psycholog tylko
przedstawia wyniki badania i sugeruje, a rodzic występuje bądź nie o odroczenie.
Niestety nie wszystkie dzieci osiagają dojrzałośc szkolną mając 7 lat i jesli sa
wskazania do odroczenia warto to zrobić. Lepiej powtórzyć zerówkę niż potem
szkołę zaczynac o niepowodzeń albo nerwic szkolnych. Dojrzałośc szkolną
rozpatruje się w kilku aspektach. Dojrzałość intelektualną, to znaczy czy
dziecko ma odpowiednie umiejętności i wiedze ( gotowośc do czytania, rozumienie,
wiedze o środowisku i swiecie, poczatki myślenia przyczynowo - skutkowego,
zdolności komunikacji, zasób słownictwa itd. itp. ). Dojrzalość społeczną (
nawiązywanie kontaków społecznych, umiejętność radzenia sobie w środowisku
społecznym, znajomośc relacji społecznych i zachowań .... ), dojrzalość
emocjonalną ( odporność na stres, niepowodzenia, wytrzymalość emocjonalna ... )
dojrzalość fizyczną i zdrowotną ( jest sprawny - nie mówie tu o dzieciach
niepełnosprawnych - ma odpowiednią koordynację wzrakowo - ruchową, motorykę małą
i dużą, wytrzymalość fizyczną ... ). Prawdę mówiąc wszystkie te czynniki są
bardzo ważne. Proponujepalnia wiedzy o nim. wykorzystać okazje i iść na badanie,
to nie boli i ma formę zadaniowo - zabawową. I jeszcze jedno - nauczycielki moga
ywstawiac dziecku tylko opinie pedagogiczną, w której moga sugerować
niedojrzałość szkolną dziecka ale tylko psycholog tak naprawdę może
przeprowadzić takie badanie psychologiczne. Co nie znaczy, że nauczycieli mają
mniej trafne opinie, bo narzedzia stosowane do badania pedagogicznego
dojrzałości, a wszczególności obserwacja i uczestniczenie w toku uczenia się
dziecka to kopalnia wiedzy o nim.



Temat: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły
Minister Hall co chwilę zmienia zdanie na temat ostatecznego
kształtu reformy (denerwujące to, ale może i dobre? może się namyśla
jeszcze?), więc uważam, że teraz niczego wiążącego na przyszłość się
nie dowiesz.
Podczas różnych wywiadów i konferencji (ostatnio Bydgoszcz, Wrocław,
Gdańsk) minister mówiła rzeczy sprzeczne, wykluczające się i
noedorzeczne momentami (np. że ma nadzieję, że szkoły zapewnią takie
same- dobre- warunki dzieciom jak przedszkola i że liczy tu na
samorządy; a gdzie indziej, że obniżenie wieku szkolnego to pomysł
spowodowany zbytnim obciążeniem finansowym samorządów utrzymywaniem
publicznych przedszkoli i trzeba je odciążyć...). Uzbrój się zatem w
cierpliwość tymczasem, a potem zapewne przyjmą każde chętne dziecko,
ewentualnie możesz poprosić o zbadanie gotowości szkolnej córki.

Swoją drogą szkoda, że na spotkania w poszczególnych miastach w
ramach "konsultacji" założeń reformy nie zostali zaproszeni rodzice.
Znowu (patrz protesty w spr. likwidacji zerówek) nie traktuje się
rodziców, najbardziej zainteresowanych sprawą, jako partnerów do
rozmowy. Możemy wyrażać opinię wirtualnie, ale dlaczego nie wprost?

Mam nieodparte wrażenie na podstawie obecnych działań minister Hall,
że to reforma dla polityki, statystyki w UE, budżetów samorządowych,
szkół jako instytucji i dla nauczycieli jako grupy zawodowej (ZNP
popiera zamysł reformy), a nie dla dzieci. Smutne, denerwujące.

Karta Praw Dziecka gwarantuje nam rodzicom wyrażanie opinii na temat
edukacji naszych dzieci i reprezentowania ich interesów a także
gwarantuje dzieciom prawo dostępu do jak najlepszej edukacji.
Ciekawe jak zapatruje się na tą reformę Rzecznik Praw Obywatelskich,
czy uważa, że w działaniach MEN brane jest pod uwagę dobro dzieci?
Ja o korzyściach - bezpośrednio po wejściu reformy w życie - dla
mojego dziecka nie usłyszłam ani słowa... Może od tego należałoby
zacząć rozmowę z nami, rodzicami, Pani Minister?
Gdzie obiecany 2 dni temu list do rodzica 5-latka?

MMK

www.szeciolatki.tox.pl




Temat: Czy do szkół wyruszą już sześciolatki?
Nie mam nic przeciwko temu jeśli:
a) nauka 5-6 latków będzie się odbywała w przedszkolach, a nie budynkach szkolnych!
b) nauka będzie się odbywała pod czujnym okiem pedagogów i psychologów, którzy
ocenią, czy dziecko 6 letnie może iść do szkoły, co oznaczałoby, że wiek dzieci
w pierwszej klasie SZKOŁY wahałby się od 6 do 7 lat - co jest rozsądne, bo w tym
wieku dzieci są bardzo różne i jedno potrafi usiedzieć w ławce 45 minut, inne
nie. I to dopiero wyrówna szanse tych dzieciaków, bo da im możliwość
dostosowania tempa nauki do tempa rozwoju bez zbędnej klasyfikacji "mądrzejszy"
- "głupszy". Mam kilku kolegów, którzy poszli do szkoły mając 6 lat i świetnie w
niej funkcjonowali (najlepsi uczniowie), ale były to osoby u któych stwierdzono
tzw. "gotowość szkolną". W przedszkolach dzieci pracują metodą "ofert" - wybiera
się takie ćwiczenia, aby dziecko było w stanie je wykonać, aby się nie
zniechęcało. I taka metoda jest właściwa dla dzieci myślę nawet do 12 roku życia
- czyli przez całą podstawówkę. Rozwijać umiejętności a nie dążyć do
"urawniłowki", która powoduje frustrację, zanik wiary we włąsne możliwości u
nieco mniej zdolnych dzieci. Przecież nie wszyscy muszą być matematykami!!!!!!!
I na tym powinna skupić się reforma, a nie na wprowadzaniu zmian
organizacyjnych, przynajmniej na razie.

A co do nauczycieli i niżu - to może ktoś pomyślałby o tym, by wykorzystać to,
że jest mniej dzieci i wreszcie zmniejszyć liczebność klas, tak by nauczyciel
mógł każdemu poświęcić swój czas. Klasy 20 osobowe - czy nie byłoby super.

No i jeszcze jedno - podobno tak mało dzici chodzi do przedszkola, a jakoś w
przedszkolach brakuje miejsc! Chciałam zapisać synka w połowie roku i nie
mogłam, bo wszystkie okoliczne przedszkola miały KOMPLET! Więc chyba z tą
dostępnością jednak nie jest tak, że rodzice nie posyłąją, bo nie chcą, tylko
nie posyłają, bo albo ich nie stać (są na przykład bez pracy), albo nie mają gdzie.

To moje tezy do zastanowienia.

A




Temat: RANKING PRZEDSZKOLI W WARSZAWIE :-)>
Jezeli chodzi o zajecia plastyczne lub "podsumowanie" to: co zrobiłabyś jezeli
dziecko bez wzgledu na temat rysuje słonia albo samochód? Mozna zrobic tak:
usiaśc i pilnować, żeby jednak narysowało bałwanka. Mozna usiasc i
przypilnowac, żeby obok samochodu lub słonia narysowało jadnak bałwanka. Mozna
ucieszyc sie, że usiadło i narysowalo po raz setny słonia lub samochód.
Dla mnie dwie pierwsze propozycje są nie do przyjecia, trzecia tak,bo wspieram
dziecko w osiaganiu mistrzostwa w rysowaniu, motywuje je do samej czynnosci,
szanuję jego pasje twórcza itd. Jezeli chodzi o przygotowanie do szkoły to
własnie pozwalam mu na wielopkrotne cwiczenie wybranej przez niego
umiejetnosci, uczenie to dla niego sytuacja przyjemna, a wiec wzbudzajaca
motywacje, a mój cel dydaktyczny (kształtowanie umiejetnosci koniecznych do
osiagniecia przez dziecko gotowosci do czytania) jest osiagniety.
Poza tym co zrobisz w młodszych grupach, w których człowiek to GŁOWONÓG, a
zamkniecie kola przez rysujace dziecko to pewien etap jego rozwoju?
Czy po to aby nauczycielka mogła podsumowac zajęcie trzeba w jakis (jaki?)
sposób wywrzec presje na dziecko?
Co do późniejszych losów szkolnych. Każdy wiek ma swoja specyfikę uczenia sie.
Wiek przedszjkolny to wiek nauki przez zabawę,. dziecko uczy sie przy okazji -
warto poczytac na ten temat psychologię rozwojową. to tak jakbym zadała pytanie
dlaczego w klasie pierwszej podstawówki innaczej uczy sie dzieci niz w
gimnazjum czy liceum.
co do bzstresowego wychowania: respektowanie praw dziecka nie oznacza anarchii
czy pajdokracji lecz zmiane naszych metod (a nie ich porzucenie na rzecz
bezradosci)

PS Poniewaz nie chciałabym zajmować miejsca na tym forum, bo jest ono głównie
dla rodziców i nie wiem czy ta nasza dyskusja jest dla nich interesujaca
zapraszam zwłaszcza Ciebie kajko_997 na forum www. warszawianka. (pełny adres
podałam we wczesniejszym poście)bo moze tam nawiazałaby sie dyskusja o tym
jakie powinny być przedszkola, a nie tylko forum reklamowe.
Pozdrawiam serdecznie i czekam na ripostę - emka



Temat: Co to może być?? Pomocy....
Witam
nam jest bardzo trudno ocenić dziecko - nie jesteśmy fachowcami i w zasadzie
nasza wiedza bazuje na własnych doświadczeniach, doczytaniu, obserwacji dzieci z
zaburzeniami (podczas wizyt w placówkach rehabilitacyjnych)

Napisałaś bardzo wiele o synku. Jest kilka rzeczy wskazujących na jakieś
zaburzenie (zespół aspergera ZA?) Fascynacja czytaniem, problem z przerwaniem
rozdziału, niechęć do rówieśników i zabaw z nimi i jednoczesna zabawa według
własnych reguł. Napisałaś o tym, że przedszkolanka zwracała uwagę, że "świat"
żyje jakby obok niego, Czy wtedy próbowałaś skonsultować dziecko z psychologiem?

Dziwię się, że podczas testu na gotowość szkolną nikt nie zwrócił uwagi na
dojrzałość społeczną, bo ta jest nawet ważniejsza niż umiejętność czytania czy
liczenia.

Mój synek w zasadzie nie wygląda na dziecko z autyzmem i znam wiele dzieci,
które nie wykazują szczególnie widocznych cech autyzmu (czy jego innej formy ZA)
- balansują na krawędzi właśnie indywidualizmu. Nie da się ukryć, że póki
dziecko jest małe - takie cechy bierze się za rozwojowe - stają się jednak
"rażące" właśnie jak idzie do szkoły - jest starsze i wtedy pewne cechy już "nie
przystoją" 7 - 8 latkowi;

Myślę, że powinnaś przede wszystkim pójść do psychologa lub poradni
pedagogicznej (choć te przyszkolne różnie pracują).

Wypisz sobie te wszystkie niepojące rzeczy i porozmawiaj o nich z fachowcem.
Dobrze byłoby się spotkać najpierw bez dziecka z psychologiem - 7latek nie
powinien słyszeć takiej rozmowy na swój temat.

Pamiętaj, że zachowanie dziecka nie oznacza od razu jakiegoś zaburzenia lub
choroby - zespołu. Ale jeśli niepokoi cię zachowanie synka - to powinnaś iść do
psychologa.



Temat: Władze Warszawy wspierają kontrowersyjną wystawę
to podaj te statystyki. przeciez nigdy nie zapoznawałeś sie z żadnymi statystykami. tobie sie wydaje, że dzieci z rodzin niepełnych są bardziej narażone na patologie, ale tak naprawdę badania socjologiczne pokazują w polsce cos zupełnie innego. był o tym fajny artykuł w newsweeku "1+1+1, 2+0, 1+1, 2+1-ślub czyli nowa arytmetyka rodzinna" newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=16097

pozwolę sobie zacytować fragment:

"współczesne samotne rodzicielstwo coraz częściej jest udziałem wykształconych, odpowiedzialnych rodziców, którzy potrafią się dogadać, żyć tak, by zapewnić dziecku odpowiednie wzorce. - Margines patologii w rodzinach niepełnych jest taki sam, jeśli nie mniejszy niż w rodzinach pełnych - mówi psycholog społeczny dr Elżbieta Napora. I mitem jest, że dzieci wychowywane jedynie przez mamę lub tatę wchodzą w życie z czymś w rodzaju garba, którego nie da się wyprostować.
Dzieci z niepełnych rodzin nie mają też większych problemów w szkole. Jak udowodnił prof. Henry Ricciuti, psycholog i autor książki "Samotne rodzicielstwo i gotowość szkolna", ta obiegowa opinia dotyczy dzieci wychowywanych w biedzie przez kiepsko wykształcone kobiety. - O tym, jak wiedzie się dziecku w szkole, decyduje
wykształcenie rodzica, a nie skład osobowy rodziny - ogłosił. Badając grupę 7- i 8-latków wychowywanych przez wykształconych, samotnych rodziców, odkrył, że monorodzicielstwo nie miało żadnego wpływu na ich szkolne niepowodzenia czy sukcesy.
Tyle tylko że porażki szkolne łatwo jest zbadać. Jak jednak zbadać poczucie szczęścia czy wiarę we własne siły? Bo także tego często brakuje dzieciom z niepełnych rodzin.
Ideał to pełna rodzina. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Ale nie wszystkim jest dane ten ideał osiągnąć. Niech więc zmieniają się rodziny, ale jedno niech pozostanie niezmienne: kochane dziecko wychowywane przez szczęśliwych rodziców. Nawet jeśli nie mieszkają pod jednym dachem."



Temat: Testy-przed przyjęciem do pierwszejklasy podst.
Michał też miał "rozmowę kwalifikacyjną" przeprowadzona pod okiem przyszłych
wychowawców klas pierwszych (dwie miłe panie) oraz psychologa szkolnego.

Nie był to żaden test, ustawiający dzieciaki w wyścigu szczurów. To raczej
rodzaj obserwacji psychologiczno-pedagogicznej, który ma zwrócic uwagę
wychowawców, co będzie słabą, a co mocną stroną Michała w pierwszych latach.
Był to rodzaj zabawy, dzieci miały ocenianą "percepcje słuchową", czyli rysował
coś wg tego, co mu pani dyktowała, miał cos opowiedzieć - oceniano zasób słów,
swobode wypowiedzi, sprawdzano, czy dziecko jest "zlateralizowane", czyli czy
odróżnia prawą strone od lewej, czy potrafi się skpić na zadaniu, proste
zadania matematyczne, rozróżnianie znaków plus/minus, proste słowa do
przeczytania, proste zdanie do przeczytania.

Jak widzisz, w tym przypadku nie sposób sie było do tego przygotowac. To wiedza
i umiejetności, które dziecko zdążyło nabyć (lub nie, bo różne dzieci nabywają
je w różnych momentach i nie stanowiły one czynnika wykluczającego dziecko ze
szkoły. Tak naprawde gotowość szkolną ocenia się w kwietniu, a trzy miesiące
bywają epoką) do czasu tej oceny psych.-pedagog. i informacja dla wychowawcy, z
czym Misiek może miec problem i na co należy zwrócic uwagę.

Razem z Michałem robiła te zadania moja młodsza córka Madzia, czterolatka,
która została dołączona na przyczepkę do grupy pierwszoklasistów in spe, bo nie
mieliśmy jej z kim zostawić (my w tym czasie rozmawialiśmy z dyrektorka
szkoły). Oczywiście nie zrobiłaby ich, bo nie potrafiła, ale panie
wychowawczynie mile sie nia zajęły i coś tam jej dały do zrobienia, bo
przyniosła potem z dumą uroczego bohomaza z dedykacją "dla mamusi". Bardzo mnie
to ujęło, że nie spuściły małej po brzytwie, choc mogły.

Aha, opinie z obserwacji psychologicznej dostaliśmy potem na pismie.




Temat: Jak trudno trzymać pióro
Jak trudno trzymać pióro
Moje osobiste doświadczenia potwierdzają obawy Pani Dziamskiej. Trzy
lata temu zabrała starszego syna z przedszkola i posłałam do zerówki
w szkole, która jak mnie zapewniano spełnia wszelkie kryteria
wyznaczone przez kuratorium. Mimo, że osiągnął wówczas tzw. gotowość
szkolną, myślę, że odebrałam mu rok dzieciństwa. Szkoła nie była i
nadal nie jest przygotowana do przyjęcia tak małych dzieci. Niedługo
6 lat skończy mój młodszy syn. Cieszyłam się, że będę mogła go
pozostawić w przedszkolnej zerówce aby mógł spokojnie, zgodnie ze
swymi potrzebamio rozwojowymi,lepiej przygotować się do szkoły niż
jego starszy brat. Zarządzenia urzędników odebrały mi to prawo zanim
uchwalono ustawę. W-ce prezydent Warszawy już nakazał burmistrzom
aby wypchnęli z przedszkoli wszystkie sześciolatki od września 2009
roku do szkół. Synek trafi do przepełnionego molocha i będzie
się "uczył" na dwie zmiany (starszy miał to "szczęście", że z powodu
małego zainteresowania szkolną zerówką zajęcia miał od 8.00). Życzę
Pani Minister, aby w nowym roku choć przez chwilę pomyślała o moim i
innych małych dzieciach, które skazuje na ślęczenie w ławkach do
godziny 17.
W nowym roku życzę Pani Minister, aby ten widok skłonił Ją do
podjęcia działań celem zwiększenia liczby przedszkoli, które
skutecznie przygotowują sześciolatki do podjęcia nauki w szkołach.
Życzę Pani Minister, aby traktowała dzieci, jako żywe organizmy,
których rozwój podlega określonym prawom a nie jako liczby
wypełniajace tabelki.Życzę Pani Minister, aby rozłożyła wprowadzenie
reformy na okres umożliwiający faktyczne przystosowanie szkół do
przyjęcia szećciolatków.
Życzę Rodzicom i ich Dzieciom rozsądnego i kompetentnego Ministra
Edukacji!!!



Temat: zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówek...
zasady rekrutacji do niepublicznyh podstawówek...
tak mnie dzisiaj naszło i obdzwoniłam kilka ursynowskich podstawówek
niepublicznych celem dowiedzenia się o zasady rekrutacji. no i wszędzie
usłyszałam, że robi się to na podstawie rozmowy kwalifikacyjnej, którą w
zależności od szkoły przeprowadza się albo z dzieckiem albo rodzicami.

rozumiem, że szkoła niepubliczna ma prawo dowolnie ustalać sobie kryteria
wyboru i nic mi do tego, ale taka rozmowa brzmi jakoś tak mało klarownie.
tylko w fundacji shumana mają jakiś konkretny test dla dzieci.

na razie pomijam takie niuanse, że najpierw przyjmują rodzeństwo (pani w
Przymierzu Rodzin powiedziała, że tego rodzeństwa to sporo jest i
niekoniecznie są miejsca dla innych ;o), potem dzieci z własnego przedszkola,
a potem to już pewnie nie ma miejsc. chodzi mi o zasady.

właśnie dotarło do mnie, że za dwa lata moje dziecię zacznie postawówkę. jak
mi ktoś przed urodzeniem małego sugerował zapisnie do szkoły to wydawało mi
się to absurdem jakimś no i teraz mam (rękę w nocniku ;o). zresztą we
wszystkich szkołach do których dzwoniłam kolejność zapisu nie miała
znaczenia, liczy się rozmowa (podobno).

możecie proszę podzielić się waszymi doświadczeniami z takich rozmów
kwalifikacyjnych. test gotowości szkolnej dla dzieciaka to pradnie PPP
wydają, więc czego jeszcze od tych dzieci chcieć? a o co pytają rodzica? co
takiego mówiliście (robiliście???), że wasze dziei zostały przyjete (albo nie
przyjete).

na razie dzwoniłam do STO 9 na Wiolinowej, Przymierza, Nazaretanek, Shumana,
Polinezyjską. ale info o każdej szkole przeczytam z zainteresowaniem.

gośka

PS nie uważam państwowych za gorsze, zresztą na ursynowie te państowe to
chyba całkiem dobre są (z tego co wyczytałam na tym forum). ale mój rejon to
Wilczy Dół. raczej nie wyślę maucha na drugą zmianę, więc sprawdam inne
możliwości...



Temat: Stos. kleru do sprawy polskiej w okresie niewoli
Stos. kleru do sprawy polskiej w okresie niewoli
Urząd biskupi ulegał pod każdym względem rządowi pruskiemu, dawał
się używać za narzędzie i przyczyniał się gdzie mógł do
germanizowania polskich dzielnic. W r. 1787 już samorzutnie napomina
proboszczów do pielęgnowania niemczyzny w szkołach. Górny Śląsk miał
zostać zniemczony jak najprędzej. Kościół zaprowadził w celach
germanizacyjnych na Górnym Śląsku niemieckie nabożeństwa dla dzieci,
msze szkolne z niemieckim śpiewem, zastąpił w licznych wypadkach
polskie melodje niemieckiemi i dawał tym pieśniom wszędzie
pierwszeństwo tak, że pieśni staropolskie coraz więcej się zacierały
w pamięci. Księża zakładali związki niemieckie, niemieckie
bibljoteki parafjalne, rozpowszechniali niemieckie gazety,
czasopisma, a zwalczali polskie, katolickie siostry zakonne
zakładały ochronki tylko niemieckie. Księża rozmawiali z dziećmi
szkolne mi tylko po niemiecku i posługiwali się w korespondencji z
parafjanami tylko językiem niemieckim".(..) Biskup Łosiński
mianowany został biskupem za wdaniem się Rosjan, wbrew życzeniu
ludności. Szerzył potem zgorszenie swemi dobremi stosunkami z
urzędnikami rosyjskimi. Biskup Łosiński wkraczającym Legjonom
odmówił posług religijnych. O Komendancie Piłsudskim szerzył i
szerzy niesłychane oszczerstwa, z ambony pomawia go o bandyckie
napady i rabunki. Biskup Łosiński do ostatnich czasów zakazywał
śpiewać w kościele: "Boże coś Polskę'' i t. d. (..)ks. arcybiskup
Bilczewski wydał dnia 4 sierpnia 1914 r. odezwę, w której powiada
tak: Należy bić się o Austrję, bo żołnierze opuścili domy swe, jak
słychać opuścili je z ofiarną gotowością i w poczuciu, że
sprawiedliwą jest wojna, podjęta przez katolickie państwa w obronie
kultury i chrześcijańskich zasad. Żołnierze nasi spełnią swój
obowiązek i zaświadczą zarazem, że umieją być wdzięczni ukochanemu i
sprawiedliwemu monarsze za to, że nam pozwolił być Polakami.Ten sam
ks. arcybiskup Bilczewski wydał w 1917 r. list otwarty do księży, w
którym poucza kler, że należy zwalczać Ligę Kobiet i nakłaniać
żywioły katolickie w całym kraju do odmawiania jej swego poparcia.
Celem głównym Ligi Kobiet było, jak wiadomo, szerzenie idei
niepodległościowych, opieka nad legjonistami i ich rodzinami.
www.toporzel.gower.pl/teksty/baryckaf.html
Ciekawa strona. Polecam




Temat: Przepychanka rodziców o sześciolatki
Jakie tam przepychanki?
My, protestujący rodzice, zaakceptowalibyśmy ruch zwolenników reformy, gdyby
było on spontaniczny i merytoryczny. W obecnej sytuacji - taki nie jest: jeśli
Pan Kunaszczyk chce posłać swoje 6-letnie dziecko do szkoły, żeby szybciej
poszło do pracy (chce się go jak najszybciej pozbyć z domu?)- nie widzę w tej
chwili żadnych przeszkód prawnych, reforma też mu tego nie ułatwi- tak jak
dotychczas będzie musiał zbadać dziecko na okoliczność gotowości szkolnej. Może
nawet będzie mu trudniej gdyż obecnie udaje się do jakiejkolwiek poradni PP i
tam uzyskuje opinię, a od lutego może się okazać, że będzie musiał znaleźć
nauczyciela przeszkolonego przez MEN, 1 na 3 szkoły, który taką diagnozę
przeprowadzi- to już nie będzie badanie przez kogoś doświadczonego i mającego
czas w pełnym wymiarze godzin, ale przez nowicjusza, nie mającego doświadczenia
w diagnostyce testami psychologicznymi i to po godzinach pracy w szkole...
Ruch 30 osób zwolenników reformy jest fikcyjny, na www.forumrodzicow.pl
zdradziła to sama Ligia Krajewska nieopatrznie podszywając się pod 3 różne osoby
z tego samego komputera, z którego podpisując się własnym imieniem i nazwiskiem
też komentowała nasz protest- i sądząc, że nikt nie zorientuje się co do tego
sfałszowania napomknęła, że istnieje strona Pana Kunaszczyka... Nie byłoby w tym
nic dziwnego, gdyby nie to, że ta strona jeszcze nie istniała w necie, a Pan K.
już był wystawiany przez MEN na różnorodne konferencje (na które nigdy
oczywiście wstępu mieć nie mogliśmy) i polecany mediom przez rzeczniczkę MEN
Barbarę Milewską.

Jak tu więc nie węszyć nieszczerych intencji?

Generalnie zwolennicy reformy nie są naszymi "wrogami", chyba, że byliby to
rodzice, którzy wyraźnie postulowaliby pogorszenie warunków nauki- żaden
rozsądny rodzic nie będzie protestował, że jego dziecku przybędzie w szkole plac
zabaw, szafka na książki, miejsce w świetlicy itd. Już samo założenie, że
zwolennicy reformy chcą czegoś innego niż my, przeciwnicy, jest błędne i
demagogiczne- nie można chcieć posłać 6-latka do pracy, wtłoczyć do ławki na 5
godzin a potem wysłać go do toalety wspólnej z 12-latkiem jeśli jest się w pełni
władz umysłowych. Niech Pan K. poda racjonalne argumenty i bezpośrednie korzyści
dla dziecka w okresie jego nauki w szkole w trakcie trwania reformy, a nie mówi
o wizji ratowania gospodarki kraju za 12 lat, wtedy przekonamy się na ile jest
zwolennikiem reformy, a na ile jedynie słupem ogłoszeniowym MEN.




Temat: Wada wymowy
Wada wymowy
Moje 5,5-letnie dziecko ma koszmarną wadę wymowy.
Nie wymawia wielu głosek. M. in. S, c, sz, cz, dz, dź, dż, ż, w, f, r
(notorycznie, choc juz wypowiada głoskę l, zamienia ją z wygody na j)...
Nie wiem, czy nie pominęlam jeszcze kilku głosek.

Jego wada wymowy wynikła z króciutkiego wędzidełka u języka. Wadę tę
zdiagnozowano nam dopiero półtora roku temu. Skutek - podcieliśmy młodemu
wędzidełko i od czerwca zeszłego roku średnio 2 razy w tygodniu spotyka się z
logopedą. Do tego czynnikiem obciążającym być może mowę jest wcześniactwo,
długotrwały porod i hipotrofia.

O ile na początku "rehabilitacji" wady wymowy były widoczne efekty - o tyle
teraz nie widzę specjalnie postępu. Mam wrażenie wręcz, że nastąpił regres.

Logopeda twierdzi, że język jest już sprawny (w znaczeniu: na skutek ćwiczeń
mięsnie zostały uruchomione). I że czas wywoływać głoski. Co robi podczas
ćwiczeń z moim synem.

No i właśnie. Efektów porażających brak. A jest zauważalny regres.
Zastanawiam się, czy aby ten regres nie jest związany z fascynacją mojego
syna dziećmi z Czech prazebywających w naszym m-scu zamieszkania na
wakacjach - młody od wakacji nieustannie celowo przekręca wyrazy i obawiam
się, że taka maniera mu się utrwala. Do tego pogorszyło się z chwilą, gdy
młody zaczął przedszkolakować (chodzi do grupy 5-6 latków). I też się
zastanawiam, czy nie chwyta na swoje nieszczęście maniery innego dziecka.

A może po prostu metoda pracy z dzieckiem nie ta? Sama nie wiem...

Martwię się bardzo.
Za rok syn idzie do zerówki. A poważna wada wymowy nie ułatwi mu tam życia.
Pomijam fakt oceny gotowości szkolnej.

Może któraś z Was miała podobne doświadczenia?
Bardzo chętnie bym wysłuchała kogoś mądrzejszego, kto jest już "po" takiej
walce w normalną, wyraźną, zrozumiała dla wszystkich komunikację. Albo w
trakcie takiej walki.

Jakoś zdołowałam się tym regresem...




Temat: Nie chce uczyc sie liter.
Nie chce uczyc sie liter.
Synek urodził się po trudnym porodzie z objawami niedotlenienia
(5,6,8 i 8 pkt. Apgar). Godzinę po narodzinach wykryto u niego jedną
z cięższych wad serca (TGA).Stan dziecka szybko sie pogarszał i
jeszcze tego samego dnia konieczna była operacja - korekcja
anatomiczna. Po operacji synek dośc dlugo dochodził do siebie - z
powody licznych powikłań, w stanie skrajnie ciężkim spędził 2
tygodnie na OIOM-ie. Po 2 miesiącach wyszedł ze szpitala. Przez
pierwszy rok życia rehabilitowaliśmy go neurologicznie, z
powodzeniem. Do tej pory rozwijał się intelektualnie bez zarzutu, w
wieku 1,5 roku zaczął mówic pierwsze słowa, tak więc nawet
unikalismy intelektualnej stymulacji, skupialismy sie raczej na
rozwoju społecznym. Obecnie synek ma 6 lat (urodzil sie w grudniu,
jest wiec troche mlodszy niż większośc dzieci w klasie). Od września
2008 rozpoczął naukę w szkolnej zerówce i okazało się, ze nie chce
uczyc się literek. Nadal jest bystrym, wesołym chłopcem ale
konsekwentnie odmawia nauki czytania i pisania. Dodam, że chętnie
liczy. Ma dobrą pamięc, jest ciekawy świata (uczy się o
podróżnikach, odkrywcach, interesuje się budowa Ziemi, Kosmosem,
zwierzętami), ale za każdym razem, kiedy staram się nauczyc go
literek sprawia wrażenie, jakby przestawał słuchac, nie skupia się.
Myslałam, ze to moga byc objawy jakiś deficytów wynikających z
niedotlenienia okołoporodowego i tego związanego z operacja w
krążeniu zewnątrzustrojowym, ale kiedy jest zainteresowany tematem
skupia uwagę
bez problemu. Dodam jeszcze, ze 8 miesięcy temu na świecie pojawił
sie młodszy braciszek. Brak mu gotowości szkolnej? Nie wiem
zupelnie, co o tym myslec. Proszę o poradę. Pozdrawiam, Iza.




Temat: nauczycielki przedszkola - woły robocze !
nauczycielki przedszkola - woły robocze !
Drogie koleżanki i być może koledzy nauczyciele przedszkola - czy
nie czujecie się w naszej polskiej edukacyjnej rzeczywistości jak
woły robocze ????? Nauczycieli podkreślam wszystkich nauczycieli
obowiązuje karta nauczyciela są jednak gorsi i lepsi ze wskazaniem
na gorszych "nas" pracujących w placówkach przedszkolnych.

Brak dodatków motywacyjnych za wychowawstwo - z wyjątkiem województw
gdzie dziewczyny wywalczyły je sobie sądownie !!!
Ograniczone w porównaniu z nauczycielami ze szkoły dni wolne ,
ferie, wakacje. My jedna z najniżej uposażonych grup społecznych
możemy np. wyjedżać na wczasy zagraniczne w okresach kiedy są one
najdroższe - a co!!! w końcu za 1500zł miesięcznie stać mnie na to .
Nie ma mowy o wyjedzdzie z moimi dziećmi na ferie bo własnie wtedy
przedszkole funkcjonuje normalnie.
Przepełnione grupy i nic nie poradzisz jak dzwoni pani z wydziału
oświaty aby przyjąć kolejne dziecko !!!!
"pieprzona", nikomu niepotrzebna biurokracja w postaci planów
wynikowych, ankiet, obserwacji i innych bzdur, które i tak nie idą
za dzieckiem do szkoły a są potrzebne jedynie dyrektorowi placówki
do wykazania się i kuratorium ze coś robi.
Wydłużające się z roku na rok godziny pracy placówki przedszkolnej
np z 17 do 18 itd - przedszkole to placówka edukacyjna a nie
przechowalnia !!!!!!
Diagnoza przedszkolna wprowadzona w nowelizacji ustawy - w szkole
opłacana ,w przedszkolu już nie - ale wliczona w obowiązki
nauczyciela przedszkola.Przebadajcie 35 dzieci Skalą Gotowości
Szkolnej od tak za free to około tydzień pracy gratis samo
wprowadzanie danych do komputera

Moje refleksje dotyczące nas nauczycieli przedszkola nie wynikają
jak niektórzy będą próbowali mi sugerować z frustracji , wypalenia
zawodowego, stresu !!! ale głębokiej refleksji nad wkładem naszej
pracy, zaangażowania, odpowiedzialnością, brakiem szacunku naszych
zwierzchników do nas wołów roboczych i niedocenieniem naszego
potencjału.
Problem zabrania nauczycielom przedszkola wychowawstwa rozważałam w
gronie prawników i zaproponowali mi najpierw odwołanie się do
rzecznika praw obywalelskich jako skargi o dyskryminację nauczycieli
przedszkola !!!
Co wy na to ?????




Temat: Odbudujemy "Potop"?
Odbudujemy "Potop"?
.
Zorganizowalo sie Stowarzyszenie Odbudowy Bydgoskiej Fontanny "Potopu", tj bronzowej
rzezby w wodotrysku w parku Kazimierza.

Niemcy rozebrali ja na armaty. Nie tylko rzezbe, ale w calym miescie powycinali palnikami
acetylenowymi metalowe ploty.

Nawet dzieci szkolne regularnie pukaly do drzwi i znosily stare zelazka, fajerki, rury i zawozili
na dwokolkach do zbiornicy makalatury i zelastwa za Ogrodem Jagielly, kolo Gazowni Miejskiej.

W calych Niemczech ginely ploty metalowe, porecze, balustrady i ozdoby architektoniczne.

Eisleben znajdowala sie druga kopia "Potopu" i ta nie oszczedzono.

Natomiast ocalala jakims cudem rzezba w fontannie w Coburgu w Bawarii.

Obecnie mozemy zrobic kopie z tej kopii i postawic ja po 60 latach w calej okazalosci.

Rzezba w Coburgu wymaga naprawy. Tamtejszy Urzad Miejski zwrocil na to uwage. I zapewne
w zwiazku z tym zglosil gotowosc zaplacenia za wykonanie formy dla bydgoskiej kopii.

Kilka osob napisalo notatki w Expressie i GW - historie fontanny, mozliwosc odbudowy,
informacje o zalozeniu Stowarzyszenia.

Moje pytanie do Stowarzyszonych:

Kto i jak zorganizowal zbiorke pieniedzy ?

Nalezaloby zabrac sie do tego przedsiewziecia jak do businessu, zeby ta fontanna rzeczywiscie
stanela.

Potrzebna jest osoba pracujaca w pelnym wymiarze godzin 48/tydzien i lokal z telefonem i
komputerem co najmniej na pol roku dla nadania biegu sprawie. Watpie, czy wszystko da sie
zrobic w czynie spolecznym.

Z Coburga dadza na forme, ale odlanie rzezby i instalacja wraz z hydraulika bedzie kosztowac
jakie 500 tysiecy euro.

Potrzebny jest tez rewizor.

Urzad Miejski winien patronowac na kazdym etapie.

bydzia.pl/teksty/index.php?id=128potop@potop.bydgoszcz.pl




Temat: Najmłodsze matki Europy
demonsbaby napisała:

> Nic dodać, nic ująć. Mnie jeszcze czeka etap dorastania mojego
dziecka.
Mnie również. Ciężkie zadanie, ale damy radę :)

> I to co obserwuję, autentycznie mnie przerasta.

To nie za dobrze. Dorastające dzieci, są bardzo wymagające. Są też
zazwyczaj częścią tej nowej rzeczywistości, którą jest trudno
zaakceptować. Jesli ją odrzucamy, krytykujemy i nie staramy się jej
zrozumieć - małe szanse na porozumienie z własnym "młodym".

> Głosy "młodych" (uwaga nastoletnich) rodziców, tłumaczących
posiadanie dziecka jako efekt popędu i naturalności. Bo przecież są -
gotowi.

Heh! Młodzi są dobrze uświadomieni. Dzieci powstają właśnie na
skutek popędu i raczej naturalnie. A ty swoje skąd wzięłaś? Co do
gotowości, to wiek nie jest zadnym wyznacznikiem gotowości. Znacznie
więcej dojrzałych metryklanie rodziców porzuca lub maltretuje swoje
dzieci, niz rodziców nastolatków, którzy decydują się wychowywać
swoje potomstwo.

> Chciałabym tą gotowość zobaczyć w ponoszeniu odpowiedzialności w
> kazdej dziedzinie życia.

Ja równiez. Chciałabym tą gotowość zobaczyć szczególnie u rodziców
koło trzydziestki, czterdziestki, żeby dali dobry przykład młodym
rodzicom. W każdej dziedzinie życia.

Zejdźmy na ziemię. Niewielu ludzi jest odpowiedzialnych. Na codzień
obserwuję właśnie brak odpowiedzialności u tych, których "stać" na
rodzinę. Ich wystrojone dzieci są pozbawione zaplecza emocjonalnego
w rodzinie, rodzice nie poświęcają swojego im czasu. Jeśli
poświęcają, to zabierając je na zakupy i do multipleksów. Gdzie tu
baza do zbudowania normalnych relacji z ludźmi?Pomijam "zdrową"
dietę tych dzieci opartą na danonkach i lizakach bez cukru oraz
szkolnych obiadach. I jeszcze dochodzą rodzice, którzy aby było ich
stać zostawiają dzieci i jadą za chlebem. Wiesz jakie koszty
społeczne poniosą twoje dzieci, za sponsorowanie neuroz i innych
chorób u dzieci z "normalnych" rodzin? Znacznie wyższe niż anglicy
za sponsorowanie rodzin ubogich.



Temat: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły
Ta reforma nie może być nazywana "reformą" ,skoro ma pozostac w dyspozycji
samorządów.
Jest tozalecenie ministerstwa edukacji.
W obecnym stanie gdzie jest brak budynków i nauczycieli nie pozwala na swobodne
umieszczanie dzieci w szkołach i przedszkolach,zalecenie jest w większości
niewykonalne,a zatem nie da się stworzyć standardowego programu nauczania ani w
erówkach przedszkolnych ani w szkolnych.
Jak ktoś już napisał każde dziecko idywidualnie dojrzewa i jest bardziej skłonne
do systemu szkolnego lub przedszkolnego-pozwólmy mu na to.
Skończmy przydzielanie rocznikowe,rodzic powinien mieć wolny i niczym nie
przymuszony wybór czy dziecko 5-7 letnie pośle do przedszkola,zerówki czy 1
klasy.Taka gotowość może ocenić rodzic bądź znawca tematu(np psycholog szkolny).
Obecnie wszyscy skupiają się na liczebności i sprawach wyżu demograficznego.A
nikt nie próbuje zintegrować systemu 1-klasy z systemem przedszkolnym.
Nie ma znaczenia ile dziecko ma lat gdy pójdzie do szkoły,ale ma ogromne
znaczenie czy chociaż przez rok chodziło do wcześniej do przedszkola.

Aby system przedszkolny był zintegrowany ze szkolnym nie może być podziałów na
zerówki szkolne i przedszkolne-powinny działać na tej samej zasadzie ,czyli na
zasadzie dostosowanej do dzieci tam przebywających niezależnie od ich wieku.

Aby uniknąć problemów rocznikowych,należy ju teraz zmodyfikować system
prowadzenia zajęć w zerówkach i 1 klasach ,tak aby był gotowy zarówno na dzieci
które chodziły do przedkszkola i zerówki jak i na te kóre z jakiegoś powodu nie
chodziły.

Dziecko niezależnie od wieku musi zacząć edukację od zerówki a nie od 1 klasy.
A to wymusza pewną zmianę w myśleniu jaka istniała w polskim systemie edukacji
czyli układania klas rocznikami.

W tym momencie rodzice staną przed wyborem albo posłać 5,6 latka do zerówki
teraz albo 7 latka do zerówki za rok-tak czy owak zerówka nikogo ominąć nie
może,obojętnie czy będzie ona w szkole czy w przedszkolu.Mam nadzieję że
wszyscy mnie rozumieją




Temat: rocznik 2005
Tak, zgodzę się ale wybór mają Ci rodzice, którym tych oddziałów przedszkolnych
nie przeniesiono. W Śródmieściu niestety zabrano praktycznie wszystkie dla
dzieci zdrowych (nie posiadających żadnych dysfunkcji).
www.srodmiescie.warszawa.pl/cms/prt/view/zerowki-2009-10.html
(Zostawiono jedynie w oddziałach integracyjnych i jedną w przedszkolu dla
alergików oraz jedną z odziałem specjalnym).
Nie zostawili rodzicom ze śródmieścia dużego wyboru, wszystkie mają iść do
oddziału przedszkolnego w szkole. Ponieważ od IX 2009 dzieci pięcioletnie
(urodzone w 2004 roku) będą miały prawo do edukacji przedszkolnej - samorząd
musi zapewnić dla wszystkich chętnych miejsca w przedszkolach lub w oddziałach
przedszkolnych w SZKOLE podstawowej lub w innej formie wychowania
przedszkolnego. Teraz tej innej formy wychowania przedszkolnego w śródmieściu
nie będzie. Trochę inaczej wygląda sytuacja w innych dzielnicach, ale śmiem
twierdzić, że dążą do przeniesienia WSZYSTKICH "zerówek" do szkół w okresie tzw.
pilotażu.
Tu masz przystępnie opisany obecny stan prawny:
www.forumrodzicow.pl/menu2/projekt-obnizenia-wieku-szkolnego/opis-zmian/
harmonogram obniżenia wieku szkolnego tu:
www.men.gov.pl/images/stories/harmonogram.pdf
lub

www.6latki.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=98:rodzicu-sprawd-jakiego-wyboru-moesz-dokona-planujc-edukacj-swojego-dziecka&catid=11:aktualnoci&Itemid=14
..nie liczę oczywiście możliwości skorzystania z poradni psychologicznej, bo
taką miał i ma sześciolatek przed rozpoczęciem nauki, a czy pięciolatek będzie
ją miał w 2011 przed rozpoczęciem obowiązkowego przygotowania przedszkolnego w
szkole (czyli starej zerówki)? Jeśli tak, to na jakiej podstawie psycholodzy
będą orzekali gotowość 5-latka, na badaniu wcześniej dzieci o rok starszych?
O ile wiem, nigdy nie badano dzieci pięcioletnich pod tym kontem.



Temat: Rocznik 1996 - pójdzie do szkoły
Witajcie
Ja tez mam dziecko w tym wieku. Marcin (29.03.96) pójdzie od września do
szkoły. Jest bardzo zdolny jesli chodzi o "logiczne" tematy, dodaje, odejmuje,
mnoży, dzieli nawet liczby powyżej dziesięciu, gra w szachy (podobno całkiem
nieźle, jak twierdzi mąż - Marcin zmusza go juz do wysiłku umysłowego także
czyta płynnie, zupełnie jak dorosły. No, to się pochwaliłam A teraz się
pożalę: pod względem manualnym moje dziecko to kompletna kaleka. Te jego
rysunki, trzeba się długo domyslać co chciał narysować. Zero wyczucia koloru,
zazwyczaj używa do całego rysunku góra dwóch kredek. Pisanie też narazie
fatalnie. Nie wiem czy przyczyną przypadkiem nie jest leworęczność. Czy ktoś z
Was ma dziecko leworęczne i podobne doświadczenia?
Jeśli chodzi o dojrzałość szkolną, to akurat przedwczoraj było w naszym
przedszkolu spotkanie z psychologiem na ten temat i oto czego się dowiedziałam
(mniej więcej):
- znajomość literek alfabetu
- znajomość cyfr od 1 do 10
- umiejętność powiązania rzeczy, zdarzeń w związek przyczynowo-skutkowy
- opowiadanie, powtórzenie własnymi słowami usłyszanego tekstu np. bajki,
- opisanie obrazka przynajmniej kilkoma zdaniami
- umiejętność skupienia się na wykonywanej czynności
- umiejętność obsługi własnej typu: ubieranie, jedzenie, mycie, korzystanie z
toalety
- gotowość do współpracy z nauczycielem,(rozumienie i wykonywanie poleceń,
zadawanie pytań)
- umiejętność współżycia z rówieśnikami (tu generalnie chodzi o jakieś
doświadczenia dziecka w kontaktach z innymi dziećmi)
To by było na tyle (z grubsza rzecz biorąc).

Mam pytanie do wszystkich. Jak planujecie rozwiązać kwestię chodzenia do
szkoły? Czy myslicie o tym by Wasze dziecko samo chodziło do szkoły i samo
wracało? Czy to jeszcze za wczesnie? U nas w szkole zajęcia będą od 8 do 11.30,
później chyba świetlica.
Czy zostawiacie swoje dzieci same w domu? Czy na przykład zostawiacie Wasze
dzieci same na dworze?
Pozdrawiam serdecznie



Temat: Rodzice nadal bronią szkoły
Nie wiesz czy za 2-3 lata będzie dużo mniej dzieci - to chyba takie
wróżenie z fusów, dlaczego pani Jaroniowa ogłosiła dyrektorom
podstawówek najwyższy poziom gotowości, bo nadszedł wyż. A jak
minister przeforsuje obowiązek szkolny od 6 roku życia - teraz
jednak dużo dzieci chodzi do zerówki w przedszkolach - liczba
dzieci w postawówkach naprawdę wzrośnie i to znacząco. A dla dzieci
6-letnich należy stworzyć warunki - będzie potrzebne miejsce (i do
nauki i do zabawy) i doświadczona kadra. Nie licz na to, że
nauczyciele znajdą pracę w 84, pani Jaroń już wczoraj cichutko
powiedziała, że administracja pracuje tylko do zakończenia
wygaszania, a dla nauczycieli - ile miejsc zaoferuje 84? Ile tam
przejdzie klas? Większość rodziców i tak nie posłucha jaśnie nam
rządzących i nie pośle dzieci na Górnickiego. Nauczycielom
zaproponuje się takie warunki, że sami odejdą, bo nie zdzierżą.
Prowadzisz Sou co rano dziecko do szkoły - małe z I, II klasy - co
dla ciebie nie jest dramatyczną odległością - 3 km? Tak jak uważa
urząd? Zaprowadź pieszo rano, odbierz o 12,25, potem zaprowadz na
zajęcia pozalekcyjne powiedzmy na 14 i przyprowadz znowu. Idziemy
na super spacerek ruchliwymi i zadymionymi ulicami. Samo zdrowie,
nie każdy ma samochód. Ekonomia? Twarda? Fontanna przy pergoli ma
kosztować ok. 25 mln, a super nowoczesna SP84 - na razie wirtualna -
z super pracowniami, wyposażeniem, nowozbudowana? rozbudowana?
wyremotnowana? - nie wiadomo, no i z basenem i cudami z 26 wieku -
ma kosztować 16 mln. A w fontannie to będzie złota woda? Na
Górnickiego mieli wybudować szkołę - tak mówił dyr Janicki rok
temu - na 700 osób, Jaroń mówiła, że za te 3 lata będzie tam w
sumie z naszymi ok 500 dzieci - to znów 200 miejsc wolnych?
Ekonomia? Ktoś myśli? Szkoda Sou, że nie byłeś na sesji wczoraj -
było fajnie, nawet radni zaczęli się denerwować zagrywkami
urzędników, którzy mówią co im ślina aktalnie przyniesie na język.
Jedno jest pewne - budowa nowej czy remont starej (za mało miesjca)
czy rozbudowa czy przebudowa to dla Jaroniowej inwestycja - nie
wiesz co zrobią za 3 lata, zwłaszcza że już wtedy opuszczą ciepłe
stołki i nie będzie kogo pociągnąć do odpowiedzialności. Mało nam
naobiecywali w niedawnych wyborach? Niestety trwa to nadal, na
obiecankach - cacankach się kończy.



Temat: Kiedy zaczynają się zapisy do szkół - Warszawa
Zapisalam dzieci do naszej rejonowej szkoly, blisko domu. 5 lat odwozenia/przywozenia dzieci
do/z przedszkola dalo nam mocno w kosc... Nsza szkola to 238 - www.sp238.republika.pl
W tej chwili w pierwszej klasie jest moja corka - podstawowe informacje:
- dzieci w dzielnicy coraz mniej, wiec klasy staja sie coraz mniej liczne
- dobrze zorganizowana swietlica i podoba sie mojej corce (dzieci przebywaja w grupach
wiekowych)
- obiady stolowkowe smaczne - 4 zl caly obiad, 1 zl zupa, maluchy jedza oddzielnie (tzn. bez
dzieci starszych) i pod opieka
- nauczyciele - pojecia nie mam. Corka trafila do nauczycielki/wychowawczyni z prawdziwego
zdarzenia. Perla. Zamierzam sie wybrac do psychologa szkolnego na rozmowe i podpytam o
nauczycieli, ktorzy obejma pierwsze klasy - moj syn nie jest jeszcze calkiem dojrzaly
emocjonalnie, ale goni, goni.... chlopina jest z koncowki grudnia wiec ciut za reszta i rozmowa
jest niezbedna
- logopeda na miejscu
- na razie zaniechano organizacji zielonej szkoly, sa organizowane kolonie, mam nadzieje ze w
tym roku tez
- wycieczki i imprezy dla klasy zaleza od checi nauczycieli i gotowosci rodzicow (u corki duzo)
- blisko basen, hala sportowa, ale sa ograniczenia w uzytkowaniu. W biezacym roku szkolnym
nie wystarczylo przyznanych pieniedzy na to zeby na basen chodzily tez pierwszaki (tak bylo
wczesniej). Z hali sportowej korzystaja starsze klasy
- klasy 1-3 zawsze rozpoczynaja nauke o 8.00
- zebrania o 18.00, organizacja zebran bez zarzutu, organizacja poczatku roku szkolnego tez
w ogole szkola jest dobrze zorganizowana
- podreczniki z wyd. Nowa Era (chyba sie nie pomylilam?)
- angielski w planie lekcji, bezplatny
- zaj. dodatkowe - malo wiem na ten temat. Na pewno tance (corka chodzi) i informatyka (nie
chodzi), harcerstwo
- przez pierwszy miesiac mozna odprowadzac dzieciatko do sali, w ktorej ma lekcje, od
pazdziernika chodzi samo
Calosc dla mnie OK - szkola przyjazna dziecku.

Na temat szkol, ktore wymienilas, czytalam duzo na forum, ale za diabla nie pamietam,
ktorym... chyba na dzielnicowym...



Temat: Polska bieda....
Stany wyjątkowe

Stan podwyższonej gotowości w domu Marciniaków panuje na początku roku
szkolnego, kiedy trzeba kupić książki i zeszyty oraz różne przybory. Kończymy
kompletować zestaw na przełomie listopada i grudnia – wyjaśnia Katarzyna. 110
złotych wyprawki starczy na połowę potrzebnych rzeczy, a gdybym chciała kupić
książki do gimnazjum, to musiałabym wydać aż 350 złotych. W czasie roku
szkolnego nadprogramowe opłaty np. za wycieczki płacą w ratach.

Co pół roku każdy z członków rodziny dostaje z opieki po 40 złotych na nowe
ubranie. Katarzyna zwykle jednak kupuje je w ciucholandach.
Ostatnio „ubraniówkę” przeznaczyli na paczki mikołajowe dla dzieci.

Sukcesem Marciniaków jest wyremontowanie malutkiej łazieneczki. 500 złotych
otrzymali ze swojej parafii, która w ten właśnie sposób postanowiła wesprzeć
wielodzietne rodziny. Za ciężką kotarą stoi mała wanna, prysznic. Duma pani
Katarzyny. Wszystko zrobiliśmy sami – wspomina kobieta.

Stan wyjątkowy oznacza chorobę w domu. Wiadomo, chorowanie kosztuje. Maluchy
często się przeziębiają. Recepty są refundowane przez opiekę do 90 złotych.
Każda recepta jest wnikliwie kontrolowana przez MOPS.

Biznesplany

Zimą na ogrzewanie Marciniakom musi starczyć tona węgla. Palą więc co dwa dni.
W malutkim mieszkanku od samych oddechów jest ciepło. Kiedy przed familokiem
służby miejskie ścinały drzewo, dzieci Marciniaków zbierały gałęzie na opał. To
taki żelazny zapas na wielkie mrozy.

Żyjemy z dnia na dzień, bez planów, bo i co można zaplanować? - pyta Katarzyna.
Kazimierz co tydzień melduje się w MOPS-ie. Mają tam szkolenia z pisania podań,
rozmowy, a wykładowcy cały czas namawiają ich do stworzenia... biznesplanu. My
skończyliśmy podstawówki. Nie ma dla nas specjalnego wyboru – ocenia Katarzyna.
Kiedy mąż znajdzie pracę, to następnego dnia natychmiast idę do opieki i żyjemy
już na własny rozrachunek – mówi kobieta.

PS. Marciniakowie mieszkają w Katowicach, ale naprawdę nazywają się inaczej.
Prosili o zmianę personaliów ze względu na dzieci, które mogłyby mieć w szkole
przykrości.

Agata Pustułka




Temat: Jakie buty do szkoly?
fogito napisała:
> To nie zabawka ;)tylko super zestaw liter do nauki czytania i
> pisania.

Moim zdaniem jednak zabawka :P Przeznaczona wyraznie do nauki, ale
do nauki przez zabawe. Jesli wolisz, to moze byc zabawka
edukacyjna :P

> W kazdym razie jest to alfabet lacinski i kaligrafowanie jego
liter musi wygladac podobnie.

Z tym, co Ci probowalam wyjasnic, w tej amerykanskiej wersji (ktora,
jest tu chyba uniwersalna), czesto nie wyglada podobnie, miedzy
innymi przez te zamaszyste polaczenia, ktore tak wlasnie musza
wygladac, bo sa "oficjalna" czescia liter. I przez reszte udziwnien.
A dziecko poznajace dopiero litery i tak je czesto myli. O ile
w "cursive" pojedyncze litery jeszcze sa w miare czytelne,
odczytanie tekstu juz nie jest takie proste. Pamietam, ze gdy
spotkalam sie z takim zapisem po raz pierwszy, mialam z tym
trudnosci :) A przeciez czytac juz umialam :P Moj osmiolatek, ktory
czyta najlepiej ze swojej klasy (podobno na poziomie
piatoklasisty), "kursywy" nadal nie przeczyta. A przy zapisie
polskim nie ma najmniejszych problemow. Stad wnosze, ze jednak chyba
ten zapis tutejszy musi byc trudniejszy.

> A co to jest gotowosc na kaligrafie? Jak moj maly mial 3 lata to
> babcia 96 lat(!) juz mu mowila, zeby rysowal 'laseczki i koleczka'
> jako cwiczenie wprowadzajace do kaligrafii.

Dobrze wiesz, co mialam na mysli. Przecietny pieciolatek nie jest
gotowy do kaligrafowania tych zamaszystych i udziwnionych liter, nie
do laseczek i koleczek i innych szlaczkow.

Bo nawet za jej czasow w
> szkole od razu uczono kaligrafowania liter a nie drukowania.

A ile lat miala babcia, gdy zaczynala szkole? Piec? Raczej nie.

Czasami
> dzieciom bardzo trudno jest zaakceptowac zmiane i czesto gesto
> pozostaja przy literach drukowanych juz do konca zycia.

Zgoda, ale, jak juz pisalam wczesniej, nie da sie od maluchow
wymagac pisania "kursywa", bo wiekszosc i tak sie nie bedzie w
stanie tego nauczyc. Zwlaszcza chlopcy w wieku pieciu lat nie maja
jeszcze potrzebnej do tego sprawnosci manualnej. Wystarczy popatrzec
na ich rysunki. Taka nauka bylaby tylko zrodlem stresu. Sa dwa
wyjscia. Albo opoznic obowiazek szkolny, albo chociaz nauke pisania,
co byloby sprzeczne z obecnymi trendami i tym, co wiadomo o rozwoju
dziecka. Albo najpierw uczyc je pisac inaczej. No mozna by bylo
jeszcze uproscic zapis liter, ale ze taki byl tu w uzyciu od dawien
dawna, to raczej nie byloby to takie proste.



Temat: Sześć lat? Najlepszy wiek na szkołę
Rewolucja w systemie edukacji
Rozwój człowieka to nie tylko rozwój intelektualny, ale także fizyczny. Jesteśmy tak skonstruowani, że najwrażliwsi na wszelkie bodźce jesteśmy w naszych najmłodszych latach, później faktycznie możemy już tylko doskonalić i uzupełniać nasze umiejętneści. Zbyt późne rozpoczęcie nauki w szkole, jak słusznie zauważyła dr Lipowska może spowodować utrudnienia w dalszej nauce. Pamiętam jednak ze swojego dzieciństwa, że największa różnica między zajęciami w szkole i w przedszkolu przejawiała się w ilości zajęć fizycznych. 3h zajęć w szkole z wychowania fizycznego w tygodniu to zdecydowanie za mało dla rosnącego układu ruchu, układu nerwowego, układu krwionoścnego, które to lekcje bardzo często w dzisiejszych szkołach prowadzone są przez nauczyciela nauczania zintegrowanego - czyli bez kompleksowego przygotowania w kierunku stymulacji rozwoju fizycznego dziecka. Wychowywałam się w sportowej rodzinie i nie brakowało mi zajęć fizycznych po lekcjach, ale kiedy patrzę na moich rówieśników, którzy w wieku 30 lat mają problemy z kręgosłupem, kolanami, nadwagę itp... to trudno jest mi oprzeć się pokusie, by nie zrzucić tego na karb niewystarczającej ilości ruchu w wieku rozwojowym. Jeśli od teraz sześciolatki, a nie dopiero siedmiolatki zetkną się z takim ograniczeniem zajęć ruchowych, za 20 lat będziemy mieć 25-latków z w/w schorzeniami.

Dr Lipowska wpomniała o konieczności zmodyfikowania programu nauczania, szczególnie w najmłodszych klasach. Moim zdaniem jest to dobry pomysł, jednak pod warunkiem, ze twórcy nowych ram programowych nie skupią się jedynie na dostosowaniu stymulacji intelektualnej i emocjonalnej do wieku rozwojowego sześcilatków, ale także stymulacji fizycznej. Jeśli dzieci miałyby zostawać w szkole do 17.00 w świetlicy to nie jedynie przy zajęciach "na siedząco"... ale to temat na dłużej.

Sądzę, ze dodatkowo do programu nauczania powinny być wprowadzone zajęcia ze świadomego rodzicielstwa. I to już w szkołach ponadpodstawowych. Dr Lipowska słusznie zauważyła, że istnieje grupa rodziców zaangażowaneych w stymulację swoich pociech, które później chętnie przystępują do nauki w szkole. Jedyną metodą na zwiększenie liczby takich rodziców jest rozpoczęcie uświadamiania młodzieży, że to oni, jako przyszli rodzice, będą w olbrzymim stopniu odpowiedzialni za rozój i gotowość sześciolatków do rozpoczęcia edukacji szkolnej, bez zaniedbania sfery fizycznego rozwoju.

Wyszło przydługo, a to dopiero początek rozmyślań. Potrzebna jest prawdziwa rewolucja w naszym systemie edukacji, żeby przygotować kadrę, budynki, rodziców...



Temat: Poradnik dobrej żony :)
Poradnik dobrej żony :)
Oto, co mój małżonek znalazł w necie:

fukung.net/v/99/good_wife.jpg
Jest to wycinek z amerykańskiego czasopisma kobiecego z 1955 roku. Lista porad
dla gospodyni domowej odnośnie tego, jak być dobrą żoną, a konkretnie - jak
przygotować się na powrót męża do domu. Zaiste, przygotowanie się na powrót
małżonka z pracy wymagało więcej staranności i wysiłku niż współcześnie
przygotowywanie się do rozmowy kwalifikacyjnej

Tekst jest po angielsku, więc oto niektóre fragmenty w moim niezgrabnym
tłumaczeniu:

-Miej gotowy obiad na jego przyjście. Zaplanuj posiłek wcześniej, nawet
poprzedniego wieczora, żeby był gotowy w momencie jego powrotu do domu. To
jest sposób na okazanie mu, że myślisz o nim i troszczysz się o jego potrzeby.
Większość mężczyzn jest głodna, gdy wraca do domu, i perspektywa dobrego
posiłku jest częścią potrzebnego im, ciepłego przywitania.

-Przygotuj się. Odpocznij przez 15 minut przed jego przyjściem, aby być
odświeżoną. Popraw makijaż, włóż wstążkę we włosy, aby wyglądać świeżo. On
przebywał dziś już długo ze spracowanymi, zmęczonymi ludźmi.

-Pozbieraj podręczniki szkolne, zabawki, papiery i zetrzyj stół z kurzu.

-Przygotuj dzieci. Znajdź kilka minut, aby umyć ich ręce i twarze, jeśli są
małe. Uczesz im włosy, a jeśli to niezbędne, zmień ubrania. One są małymi
skarbami, i odgrywają również swoją rolę (w przywitaniu męża). Zminimalizuj
wszelki hałas. W momencie jego przyjścia do domu, wyeliminuj hałas płynący z
pralki, suszarki lub odkurzacza. Zachęć dzieci do bycia cicho.

-Bądź szczęśliwa, że go widzisz.

-Powitaj go z ciepłym uśmiechem, i okaż mu swoją szczerą gotowość do
zaspokajania jego potrzeb.

-Twój cel: zapewnienie, aby dom był miejscem, w którym panuje ład, porządek i
spokój, aby twój mąż mógł odnowić tu swoje ciało i ducha.

-Dobra żona zawsze zna swoje miejsce.

Niesamowita egzotyka, nie? A tak było zaledwie 50 lat temu w USA... To już w
Polsce chyba w tym czasie było postępowiej - przynajmniej zachęcano kobiety do
pójścia "na traktory" czy pracy w fabryce




Temat: nie lubię szkoły
Jak to pani powidziała, dobry, tzn dobry. Nie jest to zła ocena, ale
taki dobry mają prawdopodobnie tylko 4 osoby. Jest to jednak ocena obniżona.
Potem jest bdb i wzorowy. Patrząc na nazewnictwo, uważam, że syn jest dobry.
Ale w opinii szkolnej jest to jednak ocena obniżona i jestem nią zaskoczona,
bo była tylko jedna uwaga na początku września i tyle. W czwartek zebranie,
mam nadzieję, że dowiem się więcej... Nie czepiam się już tak bardzo
oceny, ale braku jakiejkolwiek informacji, że coś było nie tak.

"nie lubię większego przykładania uwagi do ocen niż do pracy" - np. wf (akurat
nie dotyczy mojego syna) - w klasie syna oceny dostawało się za przeprowadzone
sprawdziany. Jak może konkurować delikatna dziewczynka z silną postawną
dziewczynką w rzucie piłką lekarską? Sa jakieś widełki ocenowe i niektóre
dzieci mają słabsze oceny z wf-u. Niestety ocena z wf wlicza się do
średniej. A można było nie robić tylu testów (bo można - mam znajomych
wuefistów), oceniać gotowość do pracy, samo zaangażownie, zapał do ćwiczeń.
Dla z wf-u dzieci przede wszystkim powinny wynieść chęć do aktywności
fizycznej, radość ze zmęczenia wysiłkiem fizycznym, a nie niechęć,
bo znowu jestem słaba...

Sprawa szóstek. I tutaj może pomogą nauczycielki. Wydaje mi się jednak, że
szóstkę dostaje się za wiedzę zdobytą na lekcjach (tak usłyszałam od znajomego
nauczyciela). Owszem, np. z matematyki; trzeba przy zadaniu na szóstkę
wykazać się myśleniem, trochę kombinowaniem, ale wykorzystuje się wiedzę
zdobytą na lekcjach.
Tych szóstek czepiałam się w ciągu całego semestru, bo jeśli ktoś napisał
dyktando bezbłędnie jako jedyny na trzy klasy, to zasługuje na szóstkę
czy nie? ... Po prostu nie lubię tej oceny, bo zbyt szeroka jest możliwość
interpretacji przy jej wystawianiu :(



Temat: Dylemat pracowniczy
a000000 napisała:

> Herbarium - podałaś rozkład zajęć dla nowicjusza - nauczyciela, który rozpoczyn
> a
> pracę. No i każdą czynność zaczyna od początku - znaczy - do każdego ksero stoi
> te pół godziny (zawsze są kolejki?), do każdego tematu choćby i już setny raz
> wykładał - przygotowuje się jakby po raz pierwszy....

Nie, Azerko. Czytaj uważnie. Specjalnie nie uwzględniłam kwestii czasu na
przygotowanie się do lekcji. Bo to jest kwestia indywidualna. Papierki na
początku roku natomiast stary wyga też musi stworzyć, choćby nie wiadomo jak na
tym zęby zjadł.
Pomijam, że aktualnie nie znam nauczyciela, który wyłącznie wykłada...
A nie doliczyłam czasu na sprawdzenie choćby jednej kartkówki lub zadania
domowego czy referatu...
Specjalnie pominęłam kwestię papierków do awansu zawodowego, bo to też kwestia
indywidualna.
Pół godziny przy ksero raczej nie zależy od doświadczenia, ale od tempa
kserokopiarki i liczby osób;)

> Ustawa mówi, że nauczyciel w etacie ma 18 godzin DYDAKTYCZNYCH, a w ciągu
> pozostałych do 40 godzin w tygodniu ma być do dyspozycji dyrektora.
> Pokaż mi taką szkołę, w której ta zasada jest przestrzegana.

Każda - no, przecież nie powiesz mi, że nauczyciele sprawdzają klasówki w
budynku szkolnym. Albo że wywiadówki odbywają się w trakcie lekcji.

> Po paru latach pracy dochodzisz do takiej wprawy, że na trzy równoległe etaty
> masz czas.

Znasz nauczyciela pracującego na 3 etaty? Bo ja nie. Nie znam nawet pracującego
na 2. A znam nauczycieli kilka setek... Dochodzą do półtora etatu najdalej.

> Do tego płatne 6 tyg wakacji (pozostałe dwa tygodnie w gotowości dla szkoły),
> ferie, wczasy pod gruszą, bony świąteczne, trzynaste pensje...

Nie neguję, długość urlopu jest zaletą, podobnie jak (obecne też w innych
państwowych instytucjach)trzynastki czy wczasy pod gruszą.

> Hebarium, ja wiem, że praca nauczyciela jest ciężka i niewdzięczna. Ale bez
> przesady. Nie jest tak źle. Znasz jakąś pracę lekką, łatwą, przyjemną i dobrze
> płatną?

Ależ sama praca (z dziećmi) jest bardzo przyjemna:) Ja tylko prostuję skłonność
do postrzegania nauczycieli, jako ludzi, którzy poza lekcjami nie robią nic.
To ma tyle samo sensu, co twierdzenie, że sędzia pracuje tylko w trakcie rozprawy.

Porównaj sobie, jak jest na w innych krajach - jeśli nauczyciel ma dłuższy czas
pracy, to w ten czas pracy wlicza mu się szkolenie, sprawdzanie klasówek,
przygotowanie do lekcji...




Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 154 rezultatów • 1, 2, 3
 
 
Podobne strony
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates