gotowa umowa kupna

Strona Główna
Czytasz wiadomości wyszukane dla słów: gotowa umowa kupna
 




Temat: Wybieramy agencję nieruchomości
szukam mieszkania od kilku miesięcy, mam bardzo konkretne wymagania (które
zresztą już opowiedziałam z detalami kilku agencjom) i ....dorzucam swoje
kamycznki do ogródka agencji:
1) przede wszystkim coraz częściej w gazetach ogłoszenia "sprzedam
bezpośrednio" okazują się ogłoszeniami agencji, co jest dla mnie zwyczajnym
chamstwem,
2) nagminnie ogłoszenia w gazetach oraz na stronach agencji okazują się
nieaktualne, a oferta agencji jest beznadziejna ogólnie,
3) kilka razy już mi się zdarzyło obejrzeć ogłoszenie sprzedaży tego samego
mieszkania za zupełnie różne ceny i to różniące się około 10-15 %, a to dużo,
4) agenci nie wiedzą jak dojechać do mieszkania, nie wiedzą jaki to punkt w
mieście, nie znają sąsiedztwa,
5) ostatnio zdarzyło mi się, że agent nie mógł otworzyć mieszkania, bo "chyba
był właściciel i zamknął na jeden zamek więcej niż zwykle",
6) nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby agent pokazał piwnicę przynależną do
mieszkania (a to przecież także część zakupu)
7) nie wiedzą podstawowych rzeczy o mieszkaniu - jakie instalacje wymienione,
czy ktoś jest zameldowany, a nawet jaki jest czynsz (a koszty utrzymania
mieszkania są jedną z rzeczy, którą muszę podać starając się o kredyt, jak
wiadomo)
8) namawiają, żeby decydować się już, bo "to mieszkanie nie będzie na rynku
dłużej niż dwa-trzy dni", a to nie jest kupno bułki z masłem...
9) nagminne jest to, że agencja pokazuje dwie oferty,a potem zapomina o
kliencie (szczególnie jeśli jest to klient tak mało dochodowy jak ja, czyli
chce kupić mieszkanie za mniej niż 150 tysięcy;)))))
10) agenci wysyłają oferty, które kompletnie nie przystają do wymagań klienta -
np. wszystkim jasno mówiłam, że szukam mieszkania w cegle, niski budynek, a
ostatnio przypomniała sobie o mnie jedna z agentek ...i wysłała mi ofertę na
piętrze 15 z 16...., nie wpsominam już o komentarzach w stylu "za taką cenę to
pani nie kupi nic..."
11) a poza wszystkim tak naprawdę nieetyczne jest żądanie od kupującego
prowizji w wysokości 2,9-3% wartości, bo regułą jest to, że oglądam mieszkanie,
którego ofertę agencja zamieściła w gazecie, a więcej ofert dla mnie nie mają.
Tak więc to ja znajduję sobie oferty, a nie agencja. I duuużo chętniej bym
kupiła mieszkanie bezpośrednio, ale od bardzo długiego czasu nie widziałam
żadnej oferty bezpośredniej mieszkania, które by mi odpowiadało....więc apeluję
do ewentualnych sprzedających - nie bójcie się sprzedawać bezpośrednio;))))
12) prowizja, którą proponuje agencja jest ich pobożnym życzeniem, przecież
można prowizję negocjować. Robię założenie, że prowizja jest ofertą (zresztą
niesprecyzowaną, jeśli chodzi o zakres prac, bo nic takiego umowa pośrednictwa
z agencją nie precyzuje). Ostatnio przeczytalam umowę pośrednictwa agencji,
która jasno mówi, że "Prowizja jest pobierana za sam fakt skojarzenia
kupującegoo ze sprzedającym", czyli w skrócie mówiąc za to, że sprzedający
zadzwoni do agencji, a agencja umieści ogłoszenie w gazecie...przy mieszkaniu
wartym 120000 zł, koszt tego "skojarzenia" to ok. 4000, chyba dużo, prawda? a
jednocześnie (co także mówią umowy pośrednictwa) rezygnacja z obługi prawnej
agencji nie upoważnia klienta z rezygnacji z prowizji. Według mnie każdą umowę
z agencją można negocjować...przy dobrej obsłudze jestem gotowa zapłacić
agentowi 1%, nie więcej....
13) i faktycznie zgadzam się, że agencja na Ogrodowej 4 m. 20 to oszuści.
Pozdrawiam,
V.





Temat: Muzeum Kolejnictwa w Lokomotywowni Praga?
28 stycznia pisała o tym
"Rzeczpospolita" w dodatku "Warszawa". Niestety, jest onjuż zarchiwizowany więc
muszę wkleić tekst zamiast linku.

Rzeczpospolita, 28.01.05r.
dodatek: Warszawa
str. A14
Muzeum Kolejnictwa powstanie za Dworcem Wilenskim • Wiecej pieniedzy dla Muzeum
Literatury
UMOWY DO POPRAWKI, MILIONY NA KULTURE
Sa pieniadze na budowe siedziby Muzeum Kolejnictwa. Jest też działka na ten
cel. Szczescie dopisało również Muzeum Literatury. Jego budżet wzrosnie w tym
roku o jedna czwarta, dzieki czemu bedzie mogło kupic zbiory po Zbigniewie
Herbercie. Maja byc ponadto dodatkowe fundusze na dokonczenie rozbudowy Teatru
Polskiego.
W tym roku na inwestycje kulturalne na Mazowszu jest 27 mln zł. To rekordowa
suma. Jeszcze trzy lata temu było niespełna 1,5 mln zł. Te dobre wiadomosci
przekazał wczoraj wicemarszałek województwa Arkadiusz Czartoryski.

Z Głównego na Wilenski
Pieniadze na nowa siedzibe Muzeum Kolejnictwa wyłoży spółka Polma, która
wydzierżawiła od kolei Dworzec Główny z przyległym terenem, gdzie teraz miesci
sie muzeum. Poczatkowo chciała je wyrzucic, wyburzyc dworzec, a na jego miejscu
zbudowac centrum handlowe. Urzad Marszałkowski zagroził jednak, że nie dopusci
do inwestycji, jesli PKP z Polma nie zapewnia nowej siedziby dla muzeum. Po
kilkumiesiecznych negocjacjach kolej zgodziła sie przekazac dwuhektarowa
działke za Dworcem Wilenskim przy ul. Grodzienskiej. Polma zas zadeklarowała,
że wyłoży 10 mln zł na budowe.
- Gotowa jest koncepcja architektoniczna, pierwsza łopate wbijemy w tym roku, a
w przyszłym chcemy zakonczyc budowe - zapewnia wicemarszałek Czartoryski. -
Dopóki nowa siedziba nie bedzie gotowa, muzeum pozostanie na Dworcu Głównym.

Na pamiatki po Herbercie
Powody do zadowolenia maja też pracownicy Muzeum Literatury. Urzad
Marszałkowski do konca marca podpisze porozumienie z ministrem kultury o
wspólnym finansowaniu placówki. Dzieki temu jeszcze w tym roku budżet muzeum
wzrosnie do 3,7 mln zł. Przybedzie pieniedzy na wystawy, konserwacje zbiorów i
remonty.
Muzeum bedzie wreszcie mogło pozwolic sobie na kupno od wdowy po Zbigniewie
Herbercie archiwum,biblioteki i listów poety.

Wiekszy teatr za jedna działke
Spory finansowy zastrzyk może też otrzymac Teatr Polski, który własnie sie
rozbudowuje, m.in. powstaja pracownie specjalistyczne i scena kameralna na 100
miejsc. Prawie 6 mln zł rocznie placówka zaoszczedziła,oddajac miastu Centrum
Sztuki Studio, znajdujace sie w Pałacu Kultury. Teraz te pieniadze chce
przeznaczyc na dokonczenie rozbudowy Teatru Polskiego.
Aby to zrobic, trzeba bedzie jednak zmienic umowe z Dembudem. Firma wykonuje i
finansuje owa inwestycje w zamian za przekazanie dwóch działek należacych do
teatru. - Ta umowa jest dla nas niekorzystna - mówi wicemarszałek Czartoryski. -
Dlatego chcemy ja zmienic tak, żeby Dembud dostał tylko jedna działke i wykonał
prace odpowiadajace jej wartosci. Dokonczenie rozbudowy wzielibysmy na siebie.
Jacek Krzeminski

Szpetnie i daleko
Pierwotna koncepcja zakładała budowe siedziby Muzeum Kolejnictwa nieopodal
dotychczasowej siedziby.
Gmach miał byc wzorowany na przedwojennym dworcu Kolei Warszawsko-Wiedenskiej.
Potem pojawiły sie inne propozycje lokalizacji: zapuszczona działka przy ul.
Grodzienskiej (na tyłach Dworca Wilenskiego) oraz teren dawnej poczty kolejowej
na ul. Kolejowej. Poczatkowo komisja z Urzedu Marszałkowskiego nie zgadzała
sie na teren za Wilenskim. Tłumaczono, że zabytkowe pociagi z Dworca Głównego
musiałyby przejechac 20 kilometrów. To wymagałoby kosztownych remontów, bo żeby
tam dojechac, każda lokomotywa i każdy wagon musiałyby spełniac warunki
techniczne stawiane wobec zwykłych pociagów. Dyrektor muzeum obawiał sie też,
że na Pradze eksponaty zostana rozkradzione. Ostatecznie jednak placówka
powstanie na tyłach Dworca Wilenskiego. Za 10 mln zł w oddalonym od centrum
zakatku stanie cos na kształt wielkiego barakowozu.
EMK






Temat: Nie, w USA
kupno wadliwej umowy ratalnej na pralkę to nic
I nie zrujnuje Cię tak jak zawarcie wadliwej umowy o kredyt hipoteczny, który
jest na całe życie i jeszcze trochę dłużej. Z takiego kredytu trudniej się
wyplątać, prawda? To jest ten sam problem jak z dragami - czy chronić ludzi
przed narkotykami i papierosami, przecież doskonale widzą w co się pakują, czym
to grozi w dłużym okresie bo o tym, że papierosy i narkotyki to syf widać i
słychać od wielu lat. A jednak ludzi biorą, więc jak - zabronić im czy pozwilić
na pełną swobodę?

Jasne, że ślepe wysłuchiwanie się w reklamy w TV pt "kupuj teraz bo taniej nie
będzie" + nieznajomość logiki i matematyki zaczyna zbierać cięgi. Tyle że
kolejne już r...chanie zwykłych ludzi w tyłek określajac ich frajerami a które
per saldo niszczy rynek czyli ZAUFANIE nie może ostatecznie ujść bezkarnie.

Problem polega na czymś innym i jest dużo szerszy. Ameryka to była wiara, że
nawet jak teraz zapieprzam na dachach z azbestem 6 dni w tyg po 12 godz to i
tak kiedyś będę bogaty. Jak nie będzie mi dobrze to chociaż dobrze będzie moim
dzieciom pod gwiazdzistym sztandarem. Ameryka to był zawsze ten niczym
niezmącony optymizm, że wystarczy tylko się sprężyć albo zrobić coś genialnego
i już się jest bogatym, bo 20lat temu sąsiadki wujka bratanek coś tam zrobił w
garazu i zarobił miliony. Ze wystarczy tu być i odpowiednio się zachowywać a
sprawy pójdą w dobrym kierunku.

Tak jestem tylko ciekaw ile jeszcze spekulacyjnych baniek ktore niszczą rynek i
zaufanie jest w stanie wytrzymać Ameryka, co z pogarszającymi się warunkami
pracy i płacy itp.? Optymizm, wiara w przyszłość, stała gotowość do zwiększenia
produktywności (czyt. czasu pracy), motywacja do podejmowania jeszcze jednej
pracy - to nie są zasoby wieczne i niezniszczalne. Ta ciągła wiara w
zwycięzców, w to że jak jeden trybik w wielkiej machinie się zużyje to na jego
miejsce weźmie się nowy, świeższy, ładniejszy, gotowy do jeszcze cieższej pracy
a tamten zużyty sobie odejdzie i znajdzie sobie inną pracę bo "jest 5%
bezrobocie" - ta wiara i ten optymizm również nie jest niezniszczalny. System w
którym bedzie coraz mniej marchewki, a będzie coraz więcej kijów - przestanie
działać.

Może mi się wydaje, ale na tym właśnie bazuje i tym wlaśnie żywi się Ameryka.
Cały ten system działa dopóki w jej pobliżu są zasoby i są gotowe do pożarcia,
przezucia i wyplucia. Zasoby ludzkie gotowe pracować za parę dolarów po 12
godz, zasoby wolnego czasu które można przeznaczyć na dodatkową pracę, zasoby
optymistycznych, niezmęczonych, zdrowych i niezuzytych ludzi, tereny do
zagospodarowania którym mozna wcisnąć "hamerican dream", także kolejną sztuczkę
kredytową w postaci kolejnej karty kredytowej albo kolejny refinansowy kredyt
na chatę albo kredyt konsumpcyjny pod zastaw wzrostu cen nieruchomości. O
taniej ropie już nie wspomnę.

To jest także wieczny optymizm, że nawet jak teraz zbankrutuję i będę w
rynsztoku to za kilka lat cięzkiej pracy się odbije, wcześniej zostawię domek
bankowi (zrzucając problem na innych wchodzących do tej piramidy finansowej),
wsiądę w pczyczepe i przeniosę się do innego Stanu. Ok, do tej pory to jakoś
działo i jakoś się udawało, ale czy będzie działać nadal? ja bardzo watpię.

Ten system przestanie działać, kiedy ww. zasoby się skończą...



Temat: Kataryno to powinno Cię zainteresować!
Zaciskać pasa i dużo inwestować

Mimo pesymistycznych prognoz, dotyczących tegorocznej sytuacji na rynku reklam
i spadku przychodów, Agora nie zamierza rezygnować z inwestycji w przejęcia na
rynku mediów. Wanda Rapaczyński, prezes spółki, zapowiedziała, że spółka nadal
jest gotowa przeznaczyć na ten cel do 1,5 mld zł.

Jeszcze w I kwartale powinny się "zamknąć" niektóre z przygotowywanych przez
Agorę transakcji - zapowiedziała Wanda Rapaczyński dodając, że spółka,
bezpiecznie licząc, może przeznaczyć na przejęcia na rynku mediów 1,5 mld zł. W
tej kwocie jest 190 mln zł gotówki, którą Agora miała na koniec 2001 r., ok.
650 mln zł z kredytów plus wpływy z zaakceptowanej już emisji (do ok. 42 mln
nowych akcji).

Zgodnie z dotychczasową strategią, w Polsce Agorę interesują inwestycje we
wszystkie segmenty medialne, natomiast za granicą - w Europie Środkowej i
Wschodniej - spółka chce kupować prasę i radio. Agora przygląda się zarówno
rozwiniętym rynkom Czech i Węgier, jak też Rumunii i - jak zapowiedziała prezes
Rapaczyński - przygotowuje już kilka transakcji średniej wielkości (do 30 mln
USD).

Telewizyjny mus

Największą z inwestycji Agory, choć jeszcze nieprędką, będzie wejście
kapitałowe do którejś z dużych stacji telewizyjnych. - Badamy możliwość
inwestycji w telewizję naziemną w Polsce. Agora nie może tu nie inwestować -
mówiła Wanda Rapaczyński podkreślając, że spółkę interesują tylko wiodące
stacje i duży pakiet akcji. Agora gotowa jest, co prawda, przejąć też
mniejszościowy pakiet, ale tylko wówczas, gdy umowa zagwarantuje jej istotny
wpływ na działalność operacyjną oraz perspektywę zwiększenia tego udziału do
większościowego.

Prezes Agory nie chciała komentować pogłosek o trwających od pewnego czasu
negocjacjach z Polsatem, jednym z kandydatów do takiego przejęcia. Według
informacji "Rz", plany Polsatu przewidują, że zainteresowane firmy (m.in. Agora
i czterech zagranicznych inwestorów) do końca lutego mają czas
na "prześwietlanie" telewizji, a potem, do 8 marca, powinny złożyć konkretne
oferty.

Prezes Rapaczyński zapowiedziała natomiast, że Agora prawdopodobnie złoży
ofertę w nowym przetargu na prywatyzację Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych,
a decyzję w tej sprawie zarząd spółki powinien podjąć w ciągu jednego lub dwóch
tygodni.

Możliwy dalszy spadek przychodów

Opublikowane w czwartek wyniki Agory po IV kwartale 2001 r. analitycy oceniają
jako gorsze niż oczekiwano. Wpłynęły na to przed wszystkim utworzone rezerwy i
koszty finansowe (64,1 mln zł)obciążające głównie wynik IV kwartału; w tym 26,1
mln zł kosztu zamknięcia kontraktów terminowych na kupno euro.

Po czterech kwartałach 2001 r. Agora uzyskała 777,1 mln zł przychodów ze
sprzedaży (o 4,2 proc. mniej niż rok wcześniej) i 226 mln zł EBIDTA, czyli
zysku operacyjnego bez odpisów na amortyzację (to o 17,5 proc. mniej niż rok
wcześniej).

Andrzej Szymański, analityk BIG BG, zwraca uwagę, że tworząc rezerwy w 2001 r.
Agora "wyczyściła" sobie budżet, a dzięki wpływom ze sprzedaży akcji TKP zysk
netto (181,8 mln zł) i tak był o 4,4 proc. wyższy niż rok wcześniej.

Spadek przychodów to głównie efekt mniejszych o 9,3 proc. wpływów z ogłoszeń
(558,3 mln zł), które tylko częściowo wyrównały większe o 12,2 proc. wpływy ze
sprzedaży "Gazety Wyborczej". - Spadek wpływów z ogłoszeń był większy, niż
oczekiwał rynek. IV kwartał pokazał, że zamiast stagnacji nastąpił spadek -
podkreśla Waldemar Bojara, analityk BOŚ.

Jak podkreślała prezes Rapaczyński, dalszy spadek na rynku ogłoszeń widać także
w tym roku. - Będzie to drugi rok recesji na rynku reklam - uważa prezes Agory
zapowiadając, że może to wpłynąć na jednocyfrowe zmniejszenie przychodów spółki
w tym roku. Nie powinno ono jednak przekroczyć 5 proc. Natomiast "odbicia" na
rynku reklam Agora nie spodziewa się wcześniej niż na przełomie tego i
następnego roku.

Anita Błaszczak




Temat: Co buduje się vis'a'vis Carrefur'a w Al.Jerozolims
Obiekt o nazwie Reform Center budowali Tureccy inwestorzy ale zabrakło im kasy
i musieli przerwac jakiś czas temu budowe ale problemy sie skończyły bo 51 % w
społce Reform Company kupili inwestorzy z USA i Szwajarii którzy zamierzają
zrobić z tego jedno z najciekawszych centr handlowo-rozrywkowych w Polsce, na
początek chcą zmienic jego image, juz na samym początku zmienili nazwe na Blue
City, jakieś dwa tygodnie temu ruszyły prace, prowadzone są w środku obiektu
gdyż sama konstrukcja jest już gotowa, lada dzień zaczną sie też prace przy
otaczającej obiekt infrastrukturze, na pierwszy plan zosatnie dokończona budowa
podziemnego wjazdu pod AL. Jerozolimskimi do obiektu, również podziemne
przejście dla pieszych i inne prace, oto część wywiadu jaki udzieli
Eurobuildowi przedstwiciel nowych właścicieli :

..."Jak długo trwały wasze negocjacje z poprzednimi właścicielami Reform
Company ?

- Wszystko zaczęło sie ponad 2 lata temu. Na początku rozmawialiśmy wyłącznie o
centrum handlowym(Reform Center), które teraz zmieni nazw na Blue City. Wówczas
podpisaliśmy umowy, w których zagwarantowaliśmy kredyty na jego budowe, oraz
prawo zamiany naszych weirzytelności na akcje Reform Company. Jednak już na
początku zaznaczyliśmy, że nie zgodzimy sie na przejęcie akcji, dopóki nie
znajdziemy renomowanego banku, który zabezpieczy nasze środki na dokończenie
budowy Reform Center. Teraz mamy już zapewnione finansowanie na dokończenie
budowy, mamy też więc podpisaną umowę. Oczywiście sami również będziemy
uczestniczyć w tym projekcie.

Na początku była mowa wyłącznie o Reform Center. Kiedy zatem pojawiał sie
kwestia Reform Plazy ?

-Znacznie poźniej, około 9 miesięcy temu. Wcześniej poprzedni właściciele
biurowca negocjowali jego sprzedaż komuś innemu. Ostatecznie ta transakcja nie
doszła do skutku. Zdecydowaliśmy sie więc na kupno Reform Plazy i - przy
wykorzystaniu naszej wiedzy - przeobrażenie go w jeden z najlepszych i
najbardziej prestizowych biurowców w Warszawie. Nadać mu nową nazwe, nowy
wizerunek i klimat"...

..."Jakie macie plany wobec Reform Plazy ?

- Mamy kilka pomysłów ale nie chce o nich mówić, Nie sądze że problemem w
budynku jest powierzchnia biurowa, poza oczywiście brakiem wind. Juz teraz mamy
pozwolenie na budowe, więc trzy nowe windy zostaną zainstalowane bardzo szybko.
Będziemy musieli pomyśleś o innym wykorzystaniu najwyższych pięter.
Prawdopodobnie powstanie tam klub. Na niższych pięterach przymierzamy sie do
zorganizowania najlepszego w Polsce ośrodka zdrowia. Nic nie mówie teraz na
pewno ale po prostu analizuje różne opcje. Wbudynku mamy również powierzchnie
handlową. Obecnie negocjujemy z bardzo znanym światowym operatorem restauracji,
którego jeszcze nie ma w Poslce..."

"...Który projekt stanowi większe wyzwanie Reform Plaza czy Reform Center ?

- Reform Center. Przeprowadzamy tam wiele zmian. Do współpracy pozyskaliśmy
najlepszych na świecie specjalistów w dziedzinie centrów rozrywkowych i
handlowych. Tak więc nasz projekt będzie zupełnie inny od istniejących i
planowanych. To jeden z powodów dla których nazwaliśmy go Blue City. City a nie
centrum. Bo to bedzie miasto. W Blue City planujemy hotel z ok. 200 pokojami.
Oferta części rozrywkowej będzie taka jak nigdzie indziej, a sklepow więcej niż
we wszystkich istniejących centrach w Warszawie. W Blue City będzie także część
biurowa wydzielona z całego kopleksu. Idea jest taka :kiedy przyjedziesz do
Blue City możesz zrobić wszystko o czymkolwiek pomyślisz, zaczynając od usług
medycznych a skończywszy na fitness clubie, salonie piekności i rozrywce. Nasza
dewiza brzmi: przyjdż i spędź tu swój czas

Kiedy zacznie sie budowa ?

-Pracownicy powinni zacząć prace za dwa tygodnie (wywiad z 21 czerwca)

Ile będzie was kosztowało dokończenie Reform Center ?

Nie mamy końcowej sumy, ponieważ nie mamy jeszcze dokładnych planów, będzie to
jednak więcej niż 50 mln $"..

..."kogo już zaangażowaliście do realizacji tej inwestycji ?

- Eddie Geborsam, doświadczony w dziedzinie centrów handlowych, został szefem
projektu. Wspomniałem już wczesniej o Bovis. Rozmawiamy ze specjalistami ds.
strukturalnch, którzy robili poprzednie plany dla Reform Center. Pozyskaliśmy
do współpracy Tony'ego Brown'a z firmy DWP Polska (analizy komunikacyjne). Ed
Jenkins z Dallas, został naszym architektem. On wraz ze swoim partnerem z firmy
Laguarda Low, zaprojektowali Galerię Mokotow. Rozmawailiśmy z prawdopodobnie
jedym z najlepszych na świecie specjalistów w dzidzinie "tenant mix". To ktoś z
Kanady. Na temat części rozrywkowej prowadzimy negocjacje z Magic Corporation a
z Metro Group w sprawie przejęcie przez nich funkcji agenta..."

wywiad z Amnonem Shiboleth, który jest przedstawicielem i przewodzi grupie
inwetorów z USA i Szwajcarii którzy przejęli 51 % udziałów w firmir Reform
Company




Temat: Co sądzicie o p.L. Gordonie ?
no to z dzisiejszego Głosu Szczecińskiego :
" Nadzieja na nową Pogoń
Les Gondor, właściciel „Svenska Group” jest w fazie końcowej negocjacji z Sabri
Bekdasem, prezesem SSA Pogoń dotyczących kupna szczecińskiego klubu. Wczoraj
wiceprezydent Szczecina Lucjan Bąbolewski potwierdził nasze wcześniejsze
informacje na ten temat.
Jeżeli zakończą się one powodzeniem nastąpi podpisanie porozumienia pomiędzy
miastem a nowym inwestorem Pogoni. Wówczas zespół piłkarski otrzyma finansowy
zastrzyk, a Szczecin w niedługim czasie wzbogaci się o żużlowy zespół ligowy.
- Jesteśmy po trzech turach negocjacji z panem Lesem Gondorem – powiedział
Lucjan Bąbolewski. - Te rozmowy miały zupełni inny charakter niż spotkania z
Sabri Bekdasem. Były rzeczow4e i doprowadziły do powstania projektu
porozumienia pomiędzy miastem a „Svenska Group” – dodał wiceprezydent.
Zdaniem mecenasa Marka Mikołajczyka reprezentującego Zarząd Miasta, obie strony
gotowe są w każdej chwili do podpisania umowy. – Oczywiście podpisy na
dokumencie możemy złożyć dopiero wówczas, gdy pan Les Gondor nabędzie od
Bekdasa akcje SSA Pogoń.
Projekt porozumienia zakłada, że „Svenska Group” będzie sukcesorem wszystkich
praw i obowiązków ciążących dotychczas na spółce Mat Trade, której właścicielem
jest Sabri Bekdas. – Trudy współpracy z panem Bekdasem sprawiły, że w projekcie
porozumienia zawarliśmy kilka punktów, które mają bronić interesu miasta, a
także drużyny piłkarskiej Pogoń. Inwestor nie będzie mógł sam wycofać zespołu z
rozgrywek ligowych. Będzie musiał prowadzić zespoły juniorów, a nasz
przedstawiciel w Radzie Nadzorczej będzi9e uczestniczył w podejmowaniu
strategicznych decyzji. Umowa przestanie obowiązywać, gdy nowy właściciel
wstrzyma finansowanie zespołu. Wówczas prawo do drużyny i logo klubu przeszłoby
na stronę miasta – ujawnił Mikołajczyk.
Les Gondor zgodził się przejąć tereny wokół stadionu Pogoni na warunkach
zaproponowanych przez miasto. Nowy inwestor nie naciskał na terminy przekazania
gruntów. – Nie wiemy co powstanie na tych terenach. „Svenska Group” musi jednak
przestrzegać punktu porozumienia mówiącego, że tylko 40 procent gruntów może
zostać przekazanych na cele komercyjne. Pozostała część ma zostać wykorzystana
pod budowę obiektów sportowo-rekreacyjnych – dodał mecenas.
Prezydent Bąbolewski przyznał, że Les Gondor chciałby, aby w Szczecinie
powstała żużlowa drużyna ligowa. – Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zmienić
statut SSA Pogoń i dopisać w nim sekcję żużlową. Pan Gondor myśli o
przeniesieniu do Szczecina drużyny Pergo Gorzów, której jest od wielu lat
sponsorem. Jednak w żaden sposób nie miałoby to wpływu na losy zespołu
piłkarskiego, który dla nas jest najważniejszy – zapewnił wiceprezydent.
Czy dojdzie do podpisania może wyjaśnić się już dziś. Wczoraj wieczorem
rozpoczęły się w Warszawie decydujące rozmowy na temat sprzedaży akcji pomiędzy
Sabri Bekdasem a Lesem Gondorem. "




Temat: Zdjęcia Wrocławia - dekady
był taki czas...
nie bedzie to jednak piosenka o klosie dla przyjaciół będącym jankiem ale o dniu pieknym i słonecznym który w
bonkowym zyciorysie zapisał się zasniedziałymi zgłoskami.Zadzwonił telefon ba, zadzwonił telefon komórkowy.Po
drugiej stronie odezwał się głos redaktora z wrocławskiego oddziału GW.Krew w mych tłuszczem przerosniętych
żyłach zaczęła krążyć żwawiej.Aż się zza biurka zerwałem jakbym z samym ministrem albo prezydentem rozmawiał.
Osobnik ów zwany potocznie dziennikarzem dowiedział się że wraz z niejakim manonem podjęliśmy
niezobowiązującą iniciatywę zrobienia strony o jednym z wrocławskich osiedli a konkretnie sepolnie.Zaproponował
by strone tę opublikować na łamach GW w dodatku wrocławskim.Byłbym idiotą albo autorem zgody na postawienie
fontanny w rynku wrocławskim gdybym się na taka reklamę swojej skromnej osoby nie zgodził>tak też uczyniłem, w
umowie ustnej było powiedziane , że mam podać link do owej strony gdy bedzie gotowa.Cały dzień w skwarze
biegaliśmy po sępolnie jak aids po afrykańskim burdelu by zebrać materiały tymbardziej że czas i termin gonił a jak
wiadomo ja wsiowy jestem bo aż z wawy dojeżdzam.Tak cyz siak sklecilismy stronę i posłałem link zgodnie z
terminem i obietnicą owemu niewątpliwie sympatycznemu dziennikarzowi GW.Mijały dni.Pewnego pięknego poranka
idąc pasażem we wrocławskiej Koronie nabyłem na drodze kupna GW i otworzyłem na wkładce wrocławskiej.Nagle
łzy wzruszenia zagościły w oczach moich a rokołatane serce znalazło samoukojenie na widok wydrukowanej mojej
strony www w dodadku dolnosląskim.Przez chwile byłem dumny jak paw choć piór juz nie mam tyle co za
młodu.Ciekawośc była jednak silniejsza i wyjątkowo posunąłem się dalej czytając dodatek poswięcony Sepolnu
autorstwa pani M.Włos mi się zjeżył wtedy nie tylko na głowie ale i na innych elementach cielesnych.Sprawdzałem na
kilka sposobów upewniając sięczy czegoś nie przegapiłem ale wzrok akurat mam dobry w przeciwieństwie do
innych zmysłów.Tekst fragmentami żywcem zerżnięty z tej nieszczęsnej zamówionej strony z małymi
zmianami.Szukałem odniesienia do mnie i manona jako autorów ale ni cholery widocznie ten egzemplarz który mi
sprzedano był wadliwy.I wtedy, i wtedy chyba droga gazeto umarł we mnie ostatni zmysł...zmysł przyzwoitości a co
za tym idzie obawa o prawdziwą "rzetelną" współpracę..Nigdy za takie rzeczy nie chciałem profitów i swoimi
stronami dzielę się ze wszystkimi zawsze ze szczerego serca i za darmo.Jednym sie podobaja innym nie - kwestia
gustu.Zawsze jednak podaje autorów i źródła oraz pomoc jaką uzyskałem przy ich tworzeniu, ba co więcej w dużej
częsci dziękuję wszystkim forumowiczom za klimat.
pozdrawiam
tym razem z imienia i nazwiska
bąk tomasz vel bonczek



Temat: Autostradowa Obwodnica Wrocławia - złe wieści :(
Autostradowa Obwodnica Wrocławia - złe wieści :(
Zakorkowana decyzja

Czwartek, 10 lutego 2005r.

Wojewoda może opóźnić nawet o rok budowę najważniejszej drogi w mieście

Jest 100 milionów zł., są pozwolenia, ale wykup gruntów pod obwodnicę Wrocławia nie może się rozpocząć. Wszystko dlatego, że wojewodzie nie podoba się biuro, które ziemie ma wykupić. Przez ten kaprys możemy też stracić większość przyznanych pieniędzy.
Negocjacje z właścicielami ziemi pod obwodnicę autostradową mogłyby już trwać.
Wykupem gruntu miało się zająć Wojewódzkie Biuro Geodezji i Terenów Rolnych (WBGiTR). Zostało do tego wyznaczone 9 lat temu przez agencję budowy autostrad i ówczesnego wojewodę. Ale obecny wojewoda Stanisław Łopatowski żąda, by rozpisać przetarg na wyłonienie firmy, która tym będzie się zajmować.
- Stanowisko wojewody spowoduje przesunięcie terminu rozpoczęcia budowy tej inwestycji, bo trzeba przeprowadzić przetarg. A ten może się długo ciągnąć - martwi się Edward Gajerski, Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad, którego podwładni wybudują obwodnicę. - A wyłoniona firma może przejść przez sito przetargu, a potem sobie nie poradzić - dodaje.
Ponieważ wyboru DBGiTR, które bez kłopotów poradziło sobie z kupnem gruntów pod autostradę A4, dokonano dawno, trzeba było zapytać prezesa urzędu zamówień publicznych o przedłużenie pozwolenia. Nie powiedział on ani tak, ani nie. Zamiast tego umorzył postępowanie.
- Generalna Dyrekcja twierdzi, że możemy przedłużyć umowę z dolnośląskie biurem geodezji, ale my mamy wątpliwości prawne. Dlatego wolimy chuchać na zimne i nalegamy na przetarg. Żeby później już nic nie mogło zablokować wykupów - tłumaczy Stanisław Łopatowski, wojewoda dolnośląski.
Potrzebna jak powietrze
Obwodnica autostradowa to najlepszy sposób na korki, jakie codziennie tworzą się na skrzyżowaniu alei Hallera i ul. Powstańców Śląskich, na pl. Wróblewskiego czy pl. Grunwaldzkim. Na jej budowie zyskają wrocławianie, którzy nie będą już musieli tracić kilku godzin w tygodniu na stanie w korkach. Łatwiej będzie także przejechać przez miasto. Zamiast 40 minut ulicami, autostradową obwodnicą Wrocławia będziemy jechać 15.
Od pierwszego spotkania w tej sprawie budowy tej trasy minęło 11 lat. Tyle zabrało administracji rządowej wydanie przebiegu decyzji lokalizacyjnej obwodnicy. Czyli wyznaczenie którędy ma ona przebiegać. Pół roku temu sąd w końcu oddalił protesty i znikła bariera prawna do rozpoczęcia prac.
Pieniądze mogą uciec
Potem miało być już bez kłopotów. Dolnośląscy parlamentarzyści w ostatniej chwili wywalczyli 100 milionów złotych w tegorocznym budżecie. Teraz okazuje się, że część z tych pieniędzy może trafić gdzie indziej. Generalna Dyrekcja zastanawia się nad tym, co zrobić z częścią pieniędzy, gdyby nie udało się w tym roku wydać całej przyznanej kwoty. Z naszych informacji wynika, że Generalna Dyrekcja będzie się starać o pozwolenie Ministra Infrastruktury, na ewentualne wydanie 72 mln na inwestycje w innych częściach kraju.
- Na razie jesteśmy pewni, że wydamy 28 milionów złotych na projekt, prace archeologiczne i wykupy gruntów pod prace archeologiczne. Chcemy, żeby do Wrocławia trafiły wszystkie pieniądze. Zabezpieczamy się przed sytuacją, w której nie uda się wydać wszystkich 100 milionów - potwierdza Andrzej Maciejewski, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji.
Rzecznik nie chce przyznać, że spór z wojewodą może spowodować znaczne opóźnienia.

Przetarg lada dzień

Zamiast tego drogowcy zapowiadają, że przetarg na wyłonienie firmy odpowiedzialnej za wykupy zostanie rozpisany lada dzień.
- To kwestia najdalej dwóch, trzech tygodni. Wszystko jest już gotowe i czekamy tylko na zatwierdzenie dokumentacji przetargowej - powtarza Jacek Oszytko, dyrektor wrocławskiego oddziału Generalnej Dyrekcji.
Jednak przetarg jest loterią. Teoretycznie potrzeba jedynie 52 dni, żeby wyłonić zwycięzcę. Ale wystarczy jedno odwołanie, a sprawa może się przedłużyć nawet do roku. Choć oczywiście ani drogowcy, ani tym bardziej wojewoda nie chcą tego przyznać. Ale czego nie mówią urzędnicy, nie boją się powiedzieć eksperci.
- Przy szczęśliwym układzie przetarg rzeczywiście może zostać rozstrzygnięty w trzy miesiące. Ale wystarczy jedno odwołanie i może się to przeciągnąć nawet do roku - twierdzi Ryszard Jopek, dyrektor Dolnośląskiego Biura Geodezji i Terenów Rolnych, który nie chce komentować informacji, która dotarła do niego nieoficjalnymi kanałami. A takie przypadki już się u nas zdarzały. Przez kłopoty z wyłanianiem wykonawcy remontu północnej nitki autostrady A4, czyli 61 km drogi, którą jedzie się z Wrocławia do Legnicy jego rozpoczęcie opóźniło się prawie o rok.

Niebezpieczny sąd

Wciąż jeszcze może się okazać, że decyzja o przebiegu obwodnicy zostanie uchylona. Mieszkańcy Maślic wystąpili o kasację tej decyzji. Generalna Dyrekcja twierdzi, że przegotowania do przesunięcia środków na wykup gruntów są spowodowane strachem przed niekorzystnym wyrokiem.

Bartłomiej Knapik - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska



Temat: Od kiedy mieszkanie jest "moje"...?
water_lilly napisała:

> Nie mamy prawa do innego lokalu. Jak się domyślam, umowa przedwstępna kupna
> tego mieszkania nie nadaje nam tytułu prawnego do lokalu;)? Czy prot.odbioru
> mieszkania może być podpisany przed aktem notarialnym?

Jak najbardziej - mieszkanie możesz przejąć przed podpisaniem aktu notarialnego. Developerzy zresztą do tego dążą, bo spada z nich obowiązek utrzymania mieszkania.
Pamiętaj jednak,że cos za coś. Od momentu otrzymania kluczy i podpisana protokołu odbioru mieszkania, to Wy już ponosicie wszelkie opłaty mieszkaniowe.
Nieraz developer kaze płacić cos w rodzju kaucji za te opłaty mieszkaniowe (za prąd, wodę, wywóz śmieci, itp.) którą rozliczy wg liczników, jak podpiszesz już akt notarialny.
Tu trzeba dobrze zrozumieć - póki nie podpiszesz aktu notarialnego, to mieszkanie należy do developera i to on powinien wszystko opłacać. Developer przekazujac ci klucze użyczył ci jednak mieszkanie (ty wchodzisz do niego, właczasz światło, używasz wodę, itp.) i domaga się od tego momentu od ciebie zwracania mu kosztów za to. Zwykle developer robi to nakazując wplacenie kaucjii np. w wysokości 1000 zł.

>To mieszkanie jest
> gotowe, budowa jest zakończona. Jesteśmy właśnie w trakcie "procedury
> kredytowej" i obawiam się,że skończy się tak,że mieszkanie będzie nasze w
> drugiej połowie grudnia i będziemy biegali po Obich i Leroyach między Gwiazdką
> a Sylwestrem:)

Tak, czy siak ciężko jest kupić wszystko od razu i dokładnie to, co się podoba.
W tym roku zamiast biegać za prezentami będziecie biegać za glazurą, klejem, panelami (klepką) sanitariatami, bateriami.

>Jeszcze jedno:
> > Ulga remontowa przypisana jest do podatnika, a nie mieszkania.
> A ja głupia zawsze myślałam,że do mieszkania właśnie...

No nie. To podatnik się rozlicza z fiskusem, a nie mieszkanie. Poza tym można mieć kilka nieruchomosci. Ale ulga jest tylko jedna, przywiązana do podatnika.

> Czy możesz przybliżyć mi kwoty w jakich te ulgi się mieszczą?

Wszystko znajdziesz tu:
gospodarka.gazeta.pl/podatki/1,25044,2499542.html
Bez sensu żebym tu wklejał lub przepisywał ten tekst.

>Czy to znaczy,że
> oboje -ja i mąż, możemy z ulgi skorzystać przy tym samym mieszkaniu?

Nie. Jako małżeństwo macie jedną ulgę. Nie ma tak dobrze.
To prorodzinna polityka naszego państwa, bo gdybyście żyli na kocią łapę i współnie kupili to samo mieszkanie (na współwłasność), to mielibyście dwie ulgi remontowe. A tak - jedna.

Co do ulg, jakie Wam przysługują:
- pisałaś, że mieszkanie kupiliście za kredyt.W tym przypadku przysługuje Wam ulga odsetkowa:
gospodarka.gazeta.pl/podatki/1,25044,2499538.html

Od przyszłego roku ma też obowiązywać ulga VAT-owa. Chodzi o to, że będą zwracać różnicę w cenie materiałów, których VAT wzrósł z 7% do 22%. Ten zwrot będzie niezaleznie od tego, czy korzystałaś z ulgi remontowej, czy nie. Ulga wchodzi od 1 stycznia 2006, ale z terminem wstecznym 1 maja 2004 (data wejścia do UE i wzrostu VAT na materiały budowlane).
Czyli kupując glazurę z VAT 22%, raz że odliczysz od podatku 19% w ramach ulgi remontowej, to jeszcze potem odliczysz 15% w ramach ulgi VAT-owej ( i to zdaje się, że od dochodu, a nie od podatku).

> Btw,odwiedziłam forum podlinkowane w Twojej sygnaturce - żywo mnie interesuje,
> bo mieszkanie, które kupujemy mieści się w Jabłonnie.

No proszę.
To zainteresuje Cię ten wątek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23704&w=20032266
O inwestycjach komunikacyjnych w Warszawie i okolicach wiemy niemal wszystko.
Zobacz też mapę obwodnicy Jabłonnej na naszej stronie w dziale Zasoby



Temat: opinia o Anłuk Wiosenna
olusia1.0a napisała:

> marekabcd i nie tylko- ręce mi opadają i brak mi słów na to co Ty
> piszesz! Myślę, że jesteś osobą która podkłada się pod firmę Anłuk
> jako dobry wujek.Jeśli jezsteś tak zorientowany, to może Ci otworzę
> komórki-ponieważ jestem mieszkanką Osiedla Legionów i do dnia
> dzisiejszego nie możemy doprosić się o usunięcie usterek a Panu
> Świątkiewiczowi skarbnikowi gminy Ząbki- i nie tylko - brakuje już
> cierpliwości co do tak "wspaniałej,wiarygodnej i solidnej firmy.Co
> do Osiedla Orla 13 to nie jest prawdą, że nie było żadnych dopłat.
> P "prezes" chciała zerwać ze wszystkimi umowy i żądała dopłaty do
> mieszkań i garaży, co jej się udało ponieważ od każdego lokatora
> wyciągnęła tyle pieniędzy ile chciała- a do umów sporządziła Aneksy
> dotyczące dopłat i oddalenia terminów odbioru lokali mieszkalnych co
> potwierdził reportaż "Interwencja" w TV Polsat o nieuczciwych
> deweloperach.markuabcd- nie opowiadaj bajek o solidnści co do firmy
> Anłuk-bo znam tę firmę od jej powstania. Nie jestem konkurencją
> firmy Anłuk-lecz mieszkanką pierwszej inwestycji przy Osiedlu
> Legionów i dlatego osrzegam wszystkich nabywających mieszkania od
> tej firmy.Po Twojej wypowiedzi, domyślam się, iż jesteś pracownikiem
> tej firmy, a za Twoimi słowami przemawia p. "prezes" świderska,
> która jest pozbawiona kultury osobistej-co przekonałam się
> osobiście.I nie pisz proszę więce bzdur-bo wystarczy poczytać na
> forum opinię o tej firmiei, a mieszkania budowaliście pod kredyt
> zabezpieczający hipoteką 2.000.000- a nie jak piszesz
> za gotówkę.
Szanowna Pani prosze czytac ze zrozumieniem ja napisalem jasno i wyraznie ze
mieszkancy osiedla Legionow i Orla mieli uwagi co do tego ze akty notarialne
byly spisane po uplywnie pol roku od momentu odebrania mieszkan / po uplywie pol
roku czyli po 6 miesiacach czyli w 7 czy 8 byc moze i po roku/ nastepnie ze
usterki gwarancyjne sa wykonywane opieszale itp. Czyli co pani zaklada ze
wszystkie kilkadziesiat mieszkan w pani budynku Orla wymagaja napraw
gwarancyjnych???? ))) czy moze tylko pani miala taki niefart ze odebrala pani
mieszkanie z usterkami i niepotrafi pani wyegzekwowac napraw ????czy tylko tyle
ze jakis tam procent w tym pani mieszkanie ma jakies usterki???. Na osiedlu
,,wiosenna,, jest budowanych chyba 160 mieszkan nawet jak 30% z nich bedzie
wymagalo poprawek to i tak okolo 100 mieszkan bedzie wykonanych wlasciwie wiec
czemu ja mam zakladac ze moje mieszkanie bedzie zaraz z usterka. Dalej pani
pisze ze prezeska chiala doplat do mieszkan na ul Orlej widocznie wiec ja
rozmawialem tylko z tymi osobami ktorym sprzedala mieszkania po 3180 zlotych z
metra i ci ludzie tyle zaplacili za swoje mieszkania i tylko tyle i mieli co
nawazniejsze umowy podpisane nie w formie aktow notarialnych tylko zwyklych umow
przyrzeczenia sprzedazy. Osoby te jak mi powiedzialy dokladnie tyle zap[lacily
za swoje mieszkania i nikt z nimi niechcial zrywac umow co dla mnie jest
dostatecznym dowodem na to ze firma przynajmniej w kwesti umow i finansow
wywiazuje sie dobrze co do swoich kontrachentow. ale moze pani napisze konkrety
z kim to pani prezeska zerwala umowy kupna mieszkan w pani bloku??????Ja moge
tylko podac swoj przyklad w 2007 roku w lutym podpisalem umowe kupna mieszkania
na wiosennej cena 5100 zlotych z metra z tego co wiem Anluk obecnie mieszkania
na wiosennej sprzedaje po 5900 zlotych i nikt ode mnie niechce zadnych doplat i
to jest dla mnie fakt a nie jakies tam wyssane z palca zale oto ze jakas pani ma
problemy z firma Anluk o niewiadomo co. Prosze pisac konkrety o co ma pani
zale??????
Bo mnie nie przeszkadza ani to ze ja bede musial akt notarialny podpisac po
kilku miesiacach od tego momentu jak zamieszkam w swoim mieszkaniu ani nie
zakladam od razu ze moje mieszkanie bedzie mialo wady. A to ze pani nie potrafi
wyegzekwowac od firmy anluk napraw gwarancyjnych to tylko pani sprawa dla mnie
wazniejsze jest to ze dotrzymywane sa przez ta firme umowy finansowe. A 2
miliony dlugu anluka????? prosze pani tyle to kosztuje 6 mieszkan z garazami
na tym osiedlu ktore ma chyba ze 160 mieszkan wiec chyba sie cos tam pani
pomylilo bo moze miala pani na mysli 20 milionow????? z tym ze ja nie wiem skad
ma pani takie informacje bo ja wiem ze anluk juz od dawna buduje ze srodkow
wlasnych. Co do kultury pani prezes sie nie wypowiadam bo mnie to ani grzeje ani
ziebi jaka jest jej kultura / alkoholu i tak z nia nie bede pil/ wazne dla mnie
jest to ze dotrzymywane sa warunki umow finansowych poza tym co mnie obchodzi
prezeska i tak wszystkie uwagi co do mieszkan zalatwiam z kierownikiem budowy
/przelozenie instalacji elektrycznej i przerojektowanie przylaczy w lazience za
ktore nikt ode mnie nie chcial zadnych dodatkowych oplat/a prezeske moze
widzialem ze 3 razy w ciagu tych 2 lat to samo tyczy sie tej firmy Global co
pani pisala wczesniej co to mnie obchodzi????? jaki podwykonawca buduje moje
mieszkanie???? Poza tym chetnie poczytam pani uwagi ale prosze pisac konkretnie
tak jak ja gdzies napisalem jakie uwagi maja do anluka mieszkancy Bo z pani
postu naprawde niewiadomo o co pani chodzi??? wczesniej pisala pani o mafii o
zatrudnianiu przez firme anluk pracownikow ktorzy wykonuja jej polecenia teraz
pani pisze ze uwagi to ma pani tylko co do tego ze firma niewywiazuje sie z umow
gwarancyjnych albo to ze pani prezeska jest niekulturalna dla mnie to sa drobne
niedociagniecia tylko ktore maja wszystkie firmy deweloperskie. Ale widac
niewiele pani wie o tym a osiedle na wiosennej jest juz gotowe pewnie po nowym
roku bedzie juz zamieszkane i tylko komus takiemu jak pani zal sciska 4 literki.



Temat: Z wczorajszej Gazety Prawnej
Z wczorajszej Gazety Prawnej
Po lekturze tego artykułu zastanawiam się, czy nie podpisać umowy przedwstępnej
z developerem jako notarialną.;-((
Tekst orygiunału:

Pożegnanie z ulgą budowlaną
Jak nie stracić na uldze

Zbigniew Biskupski

Wydawanie pieniędzy zawsze wymaga rozwagi. Ale szczególnie duże ryzyko
popełnienia błędu, a tym samym narażenia się na straty, wiąże się z kupowaniem
działki, domu lub mieszkania, w sytuacji gdy czas ucieka, a na skorzystanie z
ulgi podatkowej pozostaje kilka tygodni.

Jeśli nie skorzystamy z gotówki, ale będziemy wydawali pieniądze uzyskane z
kredytu, warto zastanowić się, czy taka inwestycja oparta jest na dobrym
rachunku. Policzmy. Z ulgi sfinansujemy w najlepszym razie 19 proc.
przedsięwzięcia – bo taką część wydatku można odliczyć od podatku. W najlepszym
razie, bo za 161 tys. zł (aktualny limit ulgi), można obecnie kupić mieszkanie
o powierzchni raczej nie przekraczającej 60 mkw., a więc poniżej statystycznej
średniej dotyczącej wielkości mieszkań budowanych obecnie w Polsce. Biorąc pod
uwagę fakt, że aktualnie oprocentowanie najtańszych kredytów budowlanych
oscyluje w granicach 18-20 proc. (a przy pełnych kosztach takiego kredytu
trzeba jeszcze doliczyć inne opłaty, np. prowizję banku, która wynosi 1-3
proc.), może okazać się, że to, co zyskamy na uldze, z nawiązką oddamy bankowi
w postaci odsetek. I to nawet już w przypadku budowy małego mieszkania.

Uwaga na umowy

Trzeba też pamiętać, że zgodnie z prawem cywilnym dokonywanie jakichkolwiek
transakcji (zawieranie umów) dotyczących nieruchomości musi mieć postać aktu
notarialnego. W przeciwnym razie taka czynność z mocy prawa jest nieważna.
Tymczasem w Polsce zwyczajowo wciąż przyjęte jest zawieranie umów bez
zachowania tej formy.

Gdy finansujemy budowę mieszkania za pośrednictwem developera, to dla
skorzystania z samej ulgi budowlanej fakt niezawarcia umowy notarialnej przed
zasiedleniem mieszkania nie ma znaczenia; ważne są przede wszystkim faktury
potwierdzające poniesienie wydatku. Na etapie budowy z ulgi podatkowej korzysta
się bowiem w takim przypadku zaliczkowo, a ostateczne rozliczenie z fiskusem
następuje po zawarciu aktu notarialnego przenoszącego własność mieszkania.

Trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, iż nie znamy jeszcze zapisu ustawy
nowelizacyjnej dotyczącej zasad zachowania praw nabytych do ulgi budowlanej.
Nie można więc wykluczyć, iż znajdzie się tam warunek, iż takie prawo zachowają
osoby, które finansują budowę mieszkania za pośrednictwem developera na
podstawie ważnej (czytaj spisanej notarialnie) umowy. Wówczas nie tylko osoby,
które chcą rozpocząć budowę w ostatniej chwili, ale nawet ci, którzy już
finansują taką inwestycję, powinni zadbać o spisanie umowy w formie notarialnej
jeszcze przed końcem 2001 r. (o ochronie praw nabytych do „dużej ulgi
budowlanej” czytaj na str. 7).

Zanim kupimy nowe mieszkanie

Najbardziej elementarnym dokumentem, którego trzeba żądać od developera, jest
pozwolenie na budowę oraz – co się z tym wiąże – akt własności gruntu, na
którym ma być wzniesiony budynek. Zdarza się bowiem, że developer zaczyna
sprzedawać mieszkania nie mając jeszcze sfinalizowanego zakupu działki
(formalności te są np. dopiero na etapie przedwstępnej umowy sprzedaży), a już
nagminną praktyką jest, że podejmuje takie czynności wówczas, gdy dopiero w
trakcie załatwiania jest pozwolenie na budowę. Z takim stanem możemy mieć do
czynienia szczególnie teraz, gdy ożywiony popyt na mieszkania sprawia, iż łatwo
sprzedać nawet „towar gorszego gatunku”. Tymczasem znane są już przypadki, gdy
nie doszło do uzyskania takiego pozwolenia na budowę. Rzetelni developerzy w
takiej sytuacji proponują inną lokalizację mieszkania, ale jeśli dojdzie do
tego już po zlikwidowaniu ulgi, to na skutek takiej zmiany utracimy do niej
prawo.

Zdarza się, iż dwie różne umowy zostaną zawarte na budowę tego samego lokalu.
Tu także rzetelny developer, po wyjaśnieniu pomyłki, wskaże inną lokalizację,
ale jeśli będzie miało to miejsce w roku przyszłym, możemy w ten sposób stracić
prawo do ulgi. Obu przykrych niespodzianek na pewno unikniemy, jeśli nawet
wstępną umowę kupna sporządzimy z developerem u notariusza. Ten bowiem nie
dopuści do jej zawarcia, jeśli sprzedający nie będzie posiadał wymaganych
dokumentów (aktu własności działki, pozwolenia na budowę). Pamiętajmy też, że
bez wypisów z tych dokumentów nie uzyskamy w żadnym banku kredytu budowlanego.

Przy różnego typu inwestycjach warto zawsze dokonać dokładnej analizy cenowej.
Przede wszystkim pamiętajmy, że w tej chwili bardzo spadły ceny mieszkań na
tzw. wtórnym rynku nieruchomości. Oczywiście kupując takie mieszkanie nie
uzyskamy obecnie ulgi podatkowej. Ale jeśli dobrze zestawimy: 1) nasze zyski z
19 proc. ulgi podatkowej, 2) różnicę w cenach mieszkań nowych i z rynku
wtórnego, 3) koszty kredytu (zwłaszcza że na gotowe już mieszkania kredyt
zawsze jest tańszy) – możemy dojść do wniosku, że pospieszne inwestowanie w
nowe mieszkanie tylko dla „uratowania” ulgi nie ma sensu.

Ryzyko związane z kupnem opcji

Na rynku nieruchomości można kupić także „mieszkanie z ulgą”. Właściwy tryb
postępowania w takim przypadku powinien być następujący. Zawieramy umowę z
developerem na kupno „całości” mieszkania stanowiącego przedmiot
obrotu „opcją”. Następnie wpłacamy developerowi kwotę równą udziałom osoby
sprzedającej „opcję”. Developer wypłaca ją osobie rezygnującej z inwestycji (a
jednocześnie koryguje faktury, które uprzednio jej wystawiał). Nam zaś wystawia
fakturę na wpłaconą kwotę, dzięki której nabyliśmy „opcję” oraz faktury
związane z kolejnymi naszymi wpłatami. Tylko w ten sposób odliczymy w ramach
ulgi kwotę wydatkowaną na opcję i wpłaty związane już bezpośrednio z
finansowaniem budowy takiego mieszkania.




Temat: agencja zainkasowała honorarium i ma mnie w...
agencja zainkasowała honorarium i ma mnie w...
Kupuję mieszkanie za pośrednictwem agencji i właśnie mnie krew zalała.
Przy podpisywaniu umowy przedwstępnej wraz ze sprzedającym poinformowaliśmy,
że ok. półtora miesiąca przed podpisaniem aktu notarialnego zamierzamy
podpisać aneks do umowy przedwstępnej: mianowicie ja (kupująca) zapłacę
sprzedającemu dodatkowe 20% wartości mieszkania w charakterze c.d. zadatku, a
on udostępni mi lokal, żebym zaczęła robić remont. Mieszkanie stoi puste, więc
takie rozwiązanie jest obu stronom na rękę: sprzedający dostaje spory zadatek
odpowiednio wcześniej, a ja mogę przed kupnem doprowadzić przynajmniej część
mieszkania do takiego stanu, żeby móc przeprowadzić się tam zaraz po kupnie.
Agencja przystała na takie rozwiązanie i zobowiązała się sporządzić aneks..
Niestety, po miesiącu zmieniła zdanie i właśnie oświadczyła, że nie widzi
takiej możliwości, ponieważ przekazanie kluczy powinno jej zdaniem nastąpić
dopiero w chwili podpisania aktu notarialnego. Ewentualnie możemy – jej
zdaniem – spisać aneks do umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego, bo
tylko to odpowiednio zabezpieczy interesy obu stron (tyle, że musielibyśmy ze
sprzedającym zapłacić notariuszowi).
No i teraz pytanie zasadnicze: czy słusznie odnoszę wrażenie, że agencja
traktuje mnie i sprzedającego jak ostatnich frajerów i zwyczajnie nie chce jej
się sporządzić aneksu? Obie strony zgodnie życzą sobie takiego rozwiązania,
jakie przedstawiłam powyżej, agencja zaakceptowała nasze życzenie PRZED
podpisaniem umowy przedwstępnej (i skasowaniem swoich honorariów), a teraz
ewidentnie zaczyna się wykręcać.
Po pierwsze, dlaczego niby aneks do umowy przedwstępnej, która NIE ma formy
aktu notarialnego, miałby być koniecznie sporządzony w formie aktu
notarialnego (i czy w ogóle praktykuje się coś takiego – jeśli już, to chyba
nie sam aneks, a całość powinna mieć formę a.n?)? Ani sprzedającemu, ani mi na
tym nie zależy, naszym zdaniem umowa cywilno-prawna w formie pisemnej
wystarczająco zabezpiecza nasze interesy (standardowo: w razie, gdybym
zrezygnowała z kupna, mój zadatek przepada, a jeśli sprzedający zrezygnuje ze
sprzedaży, mogę żądać od niego zwrotu dwukrotności zadatku). Jakie dodatkowe
zabezpieczenie dawałby nam akt notarialny? (poza tym, że moglibyśmy się
nawzajem zmusić do sfinalizowania transakcji, a tak ryzykujemy tylko,
bagatela, 30% wartości mieszkania (ja) i odpowiednio 60% (sprzedający) – tak?)?
Po drugie: agencja twierdzi, że obie strony w takim układzie za dużo ryzykują.
Zdawało mi się, że m.in. od tego jest pośrednik, żeby ryzyko minimalizować, a
nie rozkładać ręce, tym bardziej, ze sprawa wydaje się w miarę prosta, ale
mniejsza o to. Moim zdaniem wygląda to tak: ja ryzykuję, że zainwestuję w
remont, i w razie, gdyby sprzedający zrezygnował ze sprzedaży, stracę te
pieniądze – ale wówczas będę dochodziła zwrotu dwukrotności zadatku, więc
gotowa jestem ponieść takie ryzyko. Natomiast sprzedający ryzykuje, że zamiast
remontu zrobię mu demolkę (czego się raczej nie boi, bo mieszkanie jest w
stanie do remontu generalnego, a przecież ścian dynamitem wysadzać nie
zamierzam, plus oczywiście będzie miał swoje klucze i może sprawdzać moje
postępy w demolowaniu na bieżąco :DDD), a potem zrezygnuję z kupna – i też się
godzi na takie ryzyko, ponieważ mój zadatek spokojnie pokryje ewentualne
szkody. Aha, telefon jest wyłączony (sprzedający zlikwidował numer), liczniki
gazu i prądu zamierzamy spisać i umieścić w aneksie punkt, że należność za
energię od stanu x do stanu y zapłacę sprzedającemu gotówka przy podpisywaniu
aktu kupna-sprzedaży. Czynsz, fundusz remontowy i resztę opłat sprzedający
uregulował na zapas, czyli wszystko jest na czysto.
Czym jeszcze ryzykujemy? Od agencji żadnych konkretów na ten temat nie
usłyszałam – wypowiada się raczej w poetyce „nie bo nie”. Niby dlaczego
sprzedający i ja mamy rezygnować z obopólnych korzyści, jakie daje nam
spisanie takiego aneksu? Bo agencja boi się sama nie wie czego? Bo nie chce
więcej tracić czasu na klientów, którzy już jej zapłacili? Hmmmm.
I ostatnia sprawa: jak to jest z tym „przekazaniem kluczy”? Samo pojęcie
dziwnie pachnie mi epoką Gierka i książeczek mieszkaniowych. Czy w prawie w
ogóle funkcjonuje coś takiego, czy to tylko zwykły skrót myślowy? Bo przekazać
czy nabyć to można, moim zdaniem, prawo własności, a samo wręczenie komuś
kluczy od swojego mieszkania (np. hydraulikowi, żeby se dłubał w rurach, kiedy
mnie nie ma w domu) nie wiąże się przecież z nabyciem przez tego kogoś
jakichkolwiek praw do lokalu. Tymczasem agencja oświadcza nam surowym a
patetycznym tonem, że „przekazanie kluczy następuje w chwili podpisania aktu
notarialnego”. Bo co? Co to za mętna bzdura? Widzicie jakieś logiczne
wytłumaczenie? Sprzedający zamierza dać mi jeden komplet kluczy, resztę
zatrzyma (tak tak, wiem, ryzykuję, że gwizdnie z własnego mieszkania
dwadzieścia metrów mojego gresu :DDDD, a on z kolei ryzykuje, że zrobię na
gruzach mieszkania, już po dynamicie, całonocną imprezę, i to jemu sąsiedzi
poprzetrącają gnaty :DDDD – i oboje się na takie ryzyko zgadzamy).
Uff, tyle. Na zmianę agencji jest niestety za późno, a szkoda, więc poradźcie
przynajmniej, plizzzz, jak i o czym z nimi dalej gadać. Już dawno nie czułam
się tak robiona w konia.
Poza tym jeśli nie podpiszemy aneksu, remont zacznę dopiero za półtora
miesiąca, czyli zamiast się tuż po kupnie przeprowadzać, będę zmuszona
przedłużyć jeszcze o dwa miesiące umowę najmu mieszkania, z którego teraz
stukam, a to całkiem spora kasa – dwa tysiące w plecy. Z kolei sprzedający nie
dostanie za kilka dni gotówki, na której też mu zależy. Więc w sumie pośrednik
za nasze własne pieniądze (niemałe), wbrew wcześniejszym ustaleniom i w
dodatku pod pozorem zagwarantowania nam bezpieczeństwa – chociaż nie potrafi
nawet logicznie wyjaśnić, przed czym konkretnie nas tak dzielnie chroni -
naraża nas oboje na straty!
Rety, ale jestem zła. Help!



Temat: Możejki-kolejne wielkie ZWYCIESTWO na Moskwą:)))
Orlen dogadał się z Jukosem w sprawie Możejek
Sława!

Orlen dogadał się z Jukosem w sprawie Możejek

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3365673.html

Po wielu kłopotach polski koncern wzbogaci się o litewską rafinerię
Fot. Jacek Łagowski / AG

ZOBACZ TAKŻE

• Przejęcie Możejek zablokowane przez sąd (21-05-06, 20:56)
• "Rz": Orlen blisko Możejek (18-05-06, 10:40)
• Premier Litwy zmienił zdanie w sprawie Możejek (17-05-06, 20:35)
• Litwa chce zniechęcić Orlen do kupna Możejek (06-04-06, 22:31)

SERWISY

¤ Paliwa

Dariusz Malinowski 23-05-2006, ostatnia aktualizacja 23-05-2006 23:11

Największa polska inwestycja zagraniczna stanie się faktem. PKN Orlen
porozumiał się z Jukosem i za ponad 2,5 mld dol. kupi od niego litewską
rafinerię Możejki

O tym, że umowa na zakup Możejek jest już gotowa, poinformował wczoraj na
konferencji prasowej premier Litwy Algirdas Brazauskas. - Brakuje jeszcze kilku
szczegółów, ale bez problemu można podpisać porozumienie w ciągu kilku dni -
powiedział w Wilnie. A bez zgody litewskiego rządu do transakcji by nie doszło,
bo państwo ma nieco ponad 40 proc. akcji Możejek i ma prawo weta wobec decyzji
Jukosu.

W Orlenie potwierdziliśmy, że umowa jest praktycznie gotowa. - Wyjaśniliśmy
wszystkie sporne kwestie. O szczegółach nie będę jednak mówił, dopóki nie
zostaną złożone podpisy - powiedział nam wysokiej rangi przedstawiciel PKN.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że za należące do Jukosu akcje Możejek (53
proc.) PKN zapłaci około 1,49 mld dol. Ponad miliard dolarów będzie kosztował
pakiet będący w rękach rządu. Dodatkowo polska firma zobowiązała się
zainwestować w Możejki kolejny miliard dolarów. W zamian PKN dostanie rafinerię
(nieco mniejszą od płockiej), 20 należących do niej stacji benzynowych oraz
terminal naftowy w Butyndze i łączący go z Możejkami ropociąg.

Kiedy może dojść do sfinalizowania transakcji? Przedstawiciele Orlenu odmawiają
komentarzy. Wiadomo jednak, że od połowy kwietnia losy inwestycji PKN na Litwie
są w rękach sądu w Nowym Jorku. Na wniosek ustanowionego w Moskwie zarządu
komisarycznego Jukosu zablokował on sprzedaż akcji Możejek. Termin blokady
upływa już w czwartek o północy, więc teoretycznie następnego dnia może dojść
do podpisania umowy.

Być albo nie być Orlenu

Dla pozostałych zainteresowanych Możejkami koncernów rosyjskich (TNK_BP i
Łukoil) czy dla kazachskiego KazMunaiGazu walka o litewską rafinerię to tylko
kolejny etap rozwoju. Dla PKN Orlen to walka o życie, dlatego za pakiet Jukosu
zaoferował krocie.

Zarząd Orlenu obawiał się powtórzenia sytuacji z początku dekady, kiedy PKN
walczył o słowacką spółkę paliwową Slovnaft, ale został przelicytowany przez
węgierski koncern MOL. Jak bolesna była to porażka, płocka firma przekonała się
już dwa lata później. Wsparty wiedzą i pieniędzmi Węgrów Slovnaft stał się
jednym z największych eksporterów paliw do Polski. Słowacy przejęli znaczną
część rynku na południu kraju, w tym Górny Śląsk, gdzie sprzedaje się najwięcej
paliw w kraju.

Ryszard Kaczmarek, współwłaściciel biura maklerskiego Reflex zajmującego się
monitorowaniem rynku paliw, w rozmowie z "Gazetą" nie krył, że wejście Rosjan
do Możejek mogłoby oznaczać powtórkę historii ze Slovnaftem. - Rosjanie mogliby
sprzedawać benzynę i olej napędowy po minimalnych kosztach. Polskim spółkom
trudno byłoby rywalizować z nowym właścicielem Możejek - uważa Kaczmarek. Kupno
litewskiej rafinerii oddala widmo ewentualnej wojny cenowej na polskich
stacjach, do jakiej mogłoby dojść, gdyby to Rosjanie weszli na Litwę.

Raz na górze, raz na dole

Walka o Możejki rozpoczęła się jesienią ubiegłego roku. To wtedy gnębiony przez
Kreml Jukos zapowiedział sprzedaż udziałów w litewskiej spółce. Koncern musi
sprzedać majątek, bo popadł w tarapaty finansowe oskarżony przez rosyjskie
władze o gigantyczne nadużycia podatkowe.

Początkowo Możejkami interesowały się tylko PKN Orlen oraz KazMunaiGaz. Dopiero
później do walki wkroczyli Rosjanie. Wydawało się, że Orlen na kupno Możejek ma
niewielkie szanse. Premier Brazauskas kilkakrotnie mówił, że z chęcią widziałby
inwestora posiadającego własne złoża ropy. PKN jako jedyny z oferentów własnych
pól naftowych nie ma. Litwini obawiali się po prostu o ciągłość dostaw ropy od
Rosjan. W przypadku porażki mogliby oni zakręcić kurki.

Orlen uspokoił Litwinów, ogłaszając, że w takim przypadku dowoziłby ropę do
Butyngi tankowcami.

Nie wiadomo jednak, czy obawy o solidność dostaw są uzasadnione. Polska spółka
razem z kupionym w ubiegłym roku czeskim Unipetrolem oraz Możejkami będzie
rocznie importowała z Rosji około 35 mln ton ropy (kilkanaście procent eksportu
rosyjskich koncernów paliwowych). PKN będzie wtedy największym odbiorcą
rosyjskiej ropy, a Rosjanie, zakręcając kurek, naraziliby się na poważne straty.

Forum Słowiańskie
gg 1728585



Temat: Mostostal Export znow ma problem
Gość portalu: g napisał(a):

> parr napisał:
>
> > Gość portalu: x napisał(a):
> >
> > > Witam,
> > > blok VI bo o nim się z pewnością rozpisujecie miał być do oddania w s
> ierpn
> > iu
> > > ale uwaga 2002R. Przez DUŻE R.
> > > Oczywiście termin oddania jest przesuwana tak mniejwięcej co dwa mies
> iące.
> >
> >
> >
> > No niektorzy juz kupili pod koniec 2001 r.
> >
> >
> >
> > Może
> > >
> > > kiedyś się uda. Sam mieszkam na tym osiedlu i jakoś niespecjalnie wid
> zę
> > > porywające tempo prac.
> >
> >
> >
> > No to masz chyba kłopoty ze wzrokiem.
>
>
> wzrok mam bardzo dobry, ale sam/a przyznasz, że prace nie idą tak jak to
> powinno wyglądać.
> Jak układali klinkier nad klatką (od strony osiedla) to około 15m zajęło im
> chyba ze 4dni. Jednego dnia ustawili rusztowanie i już nic więcej nie robili.
> Teklinek i InwestProject - oni to naprawdę szybko budują (szkoda, że
> praktycznie dopiero wyrastają z pod ziemi).

Prace ida do przodu.To fakt że nie takim tempem jak w inwestycjach ktore
wymieniłes,ale idą.Kierownika budowy musiałby ktoś pogonić to robotnicy
pracowaliby jak w ulu.

> > (Chya
> > > Z MexDev życzę wiele szczęścia i wytrwałości.
> > > Uważajcie co podpisujecie. Blok V miał półroczne opóźnienie i nikt ni
> e
> > odzyskał
> > >
> > > zapisanych w umowie odsetek za zwłokę.
> >
> >
> >
> > Widocznie nie walczyles w sadzie lub masz zle skonstruowana umowe ( zle
> > negocjowałes zapisy)
>
>
> fakt - umowy nie sprawdzał mi żaden prawnik ale to nie usprawiedliwia MexDev,
> oszukują i naciągają prawo jak tylko można. Nie wiem czy kupno mieszkania
> powinno kojarzyć się z walką o swoje prawa w sądzie.

W Polsce wszystko trzeba sprawdzic 2 razy.Polak kupuje mieszkanie za 200 tys.
zl zadłuza sie na 20 lat a skąpi ( lub nie wie) na prawnika 200-300 zł.Nie
grymasi nie narzeka jak kupuje mieszkanie,ale w salonie samochodowym jak kupuje
samochod za 30 tys. zł to sprawdza samochod 2 godziny.Tacy jak Mexdev to
bezlitosnie wykorzystuja.

> >
> > > Wybaczcie bo sam tam mieszkam ale to osiedle to gówno lub jak kto wol
> i Get
> > to.
> > > sorry, za te słowa ale wkórzają mnie równo.
> >
> > Wkurzaja - pisze sie przez "u".Wiekszosc opinii co do Osiedla jest
> > pozytywna.Osobiscie mi sie podoba ( wielki minus to "wolna amerykanka" z
> > parkowaniem)
>
> wybaczcie błąd - jestem dyslektykiem. Szkoda, że między tymi samochodami
bawią
> się dzieci i z "terenu zielonego" - małe wysepki z wysypanym piachem - robią
> sobie piaskownicę. Tylko dlatego, że jak na razie Mex nie chce się wynieś z
> terenu pod plac zabaw. Ale może po oddaniu VI to się zmieni.

Wybaczam błedy :-)) Plac zabaw powstanie jak wyniesie sie Mexdev.

>
>
> > > I jeszcze jedno zapomnijcie o uldze odsetkowej (dotyczy tych co chcą
> wziąć
> >
> > > kredyt) W grudniu 2002 minęło ustawowe 3 lata jakie ma Developer na o
> debra
> > nie
> > > lokali przez gminę od czasu otrzymania pozwolenia na budowę.
> > > Ależ mnie wk*&#(*(**&%.
> >
> >
> > Kupuje za gotowke.Ta ulga mnie nie dotyczy.
>
>
> To gratuluję

Dziekuje.

>
>
>
> > > P.S. To tyle, powodzenia. Jak są pytania odpiszę na priva ale dopiero
> w
> > > poniedziałek.
> >
> > Ja tez.
> > Zycze miłego weekendu.
>
>
>
> Ania napisała:
> "a ja słyszałam, ze niektórzy dostali już pisma, ze mogą odbierać mieszkania,
> i ostatnio (w piątek) czytałam (chyba w gazecie prawnej), że w 2004 roku mają
> znieść zapis, który uniemożliwia skorzystanie z ulgi odsetkowej gdy upłynęło
> więcej niż 3 lata - ma to również dotyczyć mieszkań kupionych w 2002 i
2003....
> "
>
> >jeżeli to prawda to będę bardzo szczęśliwy. Może w końcu zrobią wejście na
> osiedle od strony Światowida. Tutaj rzeczywiście prace idą szybko. Mam
> nadzieję, że rząd zmieni ten kretyński zapis ale jak dotychczas niestety on
> obowiązuje i tracą na nim tylko kupujący.
> Ja takie pismo dotyczące możliwości odbioru mieszkania dostałem na 2 m-ce
przed
>
> faktyczną możliwością jego odbioru. Wcześniej było ono praktycznie nie
gotowe.
> Ale to już coś. Może w takim razie nie będą przeciągać w nieskończoność.
>
>
> P.S. od strony Odkrytej zapewne zauważyliście jak ładnie się zieleni. Tam
jest
> inny administrator - nie Malex. W bloku IV i V umowa z Malexem upływa w
grudniu
>
> tego roku. Sprawdźcie do kiedy wy musicie podpisać z nimi umowę. Może i po
> naszej stronie osiedla zrobi się troszkę przytulniej.
>
> Pozdrawiam,




Temat: Rekordowy popyt na mieszkania nakręca ceny
Rekordowy popyt na mieszkania nakręca ceny
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3012554.html
Rekordowy popyt na mieszkania nakręca ceny

Zobacz powiększenie
Ile mieszkań oddali dewelopperzy w ciągu trzech kwartałów

Marek Wielgo, Joanna Blewąska, Łódź, Wojciech Pelowski, Kraków 13-11-2005 ,
ostatnia aktualizacja 13-11-2005 18:17

Deweloperzy zacierają ręce. Jeszcze nigdy popyt na mieszkania nie był tak duży
jak obecnie

Największym rynkiem mieszkaniowym jest Warszawa. To tu w okresie
styczeń-wrzesień powstała ponad jedna trzecia wszystkich wybudowanych przez
deweloperów mieszkań. W dodatku stołeczny wynik - przeszło 7,5 tys. mieszkań -
jest o 72 proc. lepszy niż przed rokiem.

300 umów miesięcznie

Ryszard Matkowski, prezes jednej z największych firm deweloperskich w kraju
J.W. Construction Holding, poinformował, że w tym roku jego firma odda do
użytku ok. 2 tys. mieszkań. Co prawda w 2004 roku było ich nieco więcej - 2138
lokali, ale Matkowskiego cieszy wzrost liczby przedwstępnych umów sprzedaży
mieszkań. - Zawieramy w ciągu miesiąca 300 takich umów. W tym roku będzie ich
ok. 2500, o 300 więcej niż prognozowaliśmy - mówi Matkowski. To - jak
zapewniał - o ponad tysiąc umów więcej niż przed rokiem.

Jak przekłada się to na wynik finansowy firmy? Matkowski ocenia, że jej
tegoroczne przychody ze sprzedaży wyniosą 420 mln zł, a zysk netto przekroczy
32 mln zł. W 2004 r. było to odpowiednio: 408,4 mln i 14,3 mln zł. Matkowski
chwalił się też sięgającą 10 proc. rentownością netto.

Wirtualne mieszkania

Inni potentaci jeszcze nie poinformowali o swoich wynikach, ale raczej nie
będą narzekać. Boom ogarnął nie tylko stolicę, która jest mekką dla ludzi
szukających pracy. - Obdzwoniłem kilkadziesiąt firm. O gotowych nowych
mieszkaniach nie ma mowy! Zostały tylko pojedyncze i mało atrakcyjne lokale -
mówi pan Krzysztof z Krakowa, z którym rozmawialiśmy w jednym z banków, gdy
stał w kolejce do okienka z kredytami hipotecznymi. Zdecydował się na kupno
lokalu w budynku, który nie ma jeszcze pozwolenia na budowę!

- To prawda, że bardzo trudno jest dziś kupić dobre mieszkanie - przyznaje
prezes serwisu internetowego Tabelaofert.pl Robert Chojnacki. - Nie sądziłem,
że wrócą czasy, gdy kupowało się spod lady. Atrakcyjne mieszkania często w
ogóle nie trafiają na rynek, bo rozchodzą się w sprzedaży wewnątrz firm.

W bazie Tabelaofert.pl jest w tej chwili ok. 6 tys. mieszkań, ale gotowych
prawie nie ma, a te, które są, na ogół mają jakąś wadę (np. są zbyt drogie).
Niemal wszystkie mieszkania dostępne na rynku będą gotowe nie wcześniej niż w
drugiej połowie 2006 r.

Biurowce, magazyny, a teraz mieszkania

Zdaniem specjalistów od roku popyt na mieszkania napędzają taniejące kredyty
oraz inwestorzy zagraniczni, którzy traktują mieszkania jako lokatę kapitału.
Wiceprzewodniczący rady nadzorczej J.W. Construction Holding Maciej Gnoiński
przyznał, że klientami firmy są m.in. Hiszpanie i Irlandczycy.

- Nie ma tygodnia, by do Łodzi nie przyjechali chętni na zakup mieszkania
obcokrajowcy - mówi łódzki agent nieruchomości Bogusław Jęcek. - Wierzą, że w
ciągu dziesięciu lat ceny mieszkań w Łodzi dorównają do unijnych, czyli
zdrożeją mniej więcej dwukrotnie.

W kupnie mieszkań szansę upatrują też łodzianie pracujący za granicą. -
Lekarze, informatycy, którzy wyjechali do Anglii lub Irlandii - wymienia
Szymon Grochowalski, ekspert Multibanku. - Biorą kredyt i zarobione za granicą
pieniądze od razu przeznaczają na jego spłatę.

Chojnacki potwierdza tego rodzaju zjawisko. Jego firma pośredniczyła w
sprzedaży cudzoziemcom ponad 200 mieszkań w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.
Niestety, podaż nowych mieszkań często nie nadążą za popytem. W efekcie rosną
ceny. Według Chojnackiego szczególnie dramatyczna pod tym względem jest
sytuacja w Krakowie.

To najatrakcyjniejsze turystycznie polskie miasto upodobali sobie zwłaszcza
Brytyjczycy. - Z Krakowa do Londynu jest już sześć lotów dziennie - podkreśla
Chojnacki.

Zdążyć przed podwyżką

Podaż nowych mieszkań hamuje brak planów zagospodarowania przestrzennego. Szef
firmy Reas Konsulting Kazimierz Kirejczyk twierdzi jednak, że mimo to mieszkań
będzie przybywało. Według niego deweloperzy będą się starali inwestować przede
wszystkim na terenach miejskich, m.in. tam, gdzie do niedawna działały fabryki
albo magazyny. Na przykład na terenie dawnej elektrociepłowni na warszawskim
Powiślu zespół mieszkaniowy chce zbudować irlandzki inwestor Menolly Poland.

Wiele wskazuje na to, że najbliższe dwa lata będą dla deweloperów okresem
żniw. Koniunkturę może podgrzać niebezpieczeństwo podwyżki VAT na mieszkania z
7 do 22 proc. Tylko do końca 2007 r. Polska może stosować obniżoną stawkę tego
podatku także na usługi budowlane związane z mieszkaniami. Jednak rząd zapewne
będzie zabiegać w Brukseli o zmodyfikowanie tej dyrektywy podatkowej. Polska
może liczyć na poparcie krajów "starej" Unii, np. Wielkiej Brytanii.




Temat: Najwyższy w Łodzi 40-piętrowy apartamentowiec
Najwyższy w Łodzi 40-piętrowy apartamentowiec
Czy ktoś coś wie więcej na ten temat?

Mieszkanie wymarzone, bo kupione w Polsce

"Kupcie w Polsce mieszkanie i wracajcie do kraju" - to nie hasło
wyborcze którejś z partii. Tak będą kusić naszych rodaków
pracujących na Wyspach Brytyjskich deweloperzy i największe banki
podczas pierwszych polskich targów nie-ruchomości organizowanych w
Londynie.

Łódzka firma Remo-Bud jedzie do Anglii, by sprzedać hit. Architekci
dewelopera kreślą właśnie ostatnie poprawki w projekcie 40-
piętrowego apartamentowca, który będzie najwyższym budynkiem w
Łodzi. Co więcej - stanie w najlepszym punkcie miasta, u zbiegu ul.
Piotrkowskiej i al. Piłsudskiego. Ceny mieszkań nie są jeszcze
ustalone, jednak ze względu na standard wykończenia i lokalizację
należy się spodziewać, że za metr trzeba będzie zapłacić powyżej 10
tys. zł. Przeciętnie zarabiającego łodzianina stać by było na kupno
najwyżej 15 m, oczywiście na kredyt. Co innego w przypadku naszych
rodaków pracujących na Wyspach.

Stąd zainteresowanie dewe-loperów Poland Property Show, czyli
pierwszymi polskimi targami nieruchomości na Wyspach. Odbędą się one
w Londynie w dniach 8-9 grudnia. Swoje oferty zaprezentuje 70
deweloperów, a wśród nich: Kastel Invest-ments, Kristensen Group i
Jarbud z Warszawy, Remo-Bud Development z Łodzi, Salwator z Krakowa,
Verity Development z Wrocławia, Eko Lan z Wybrzeża, JOJ Chaty z
Poznania oraz Arkada z Bydgoszczy.

Aż trudno uwierzyć, że deweloperzy dopiero teraz odkrywają żyłę
złota, jaką są portfele polskich emigrantów. W Wielkiej Brytanii
przebywa, według różnych szacunków od 1 do 1,5 mln Polaków, z czego
ponad 600 tys. ma legalną pracę. To jednak nie wszystko. Badania
agencji ARC Rynek i Opinia pokazują, że 63 proc. Polaków pracujących
na Wyspach ma poniżej 30 lat. Ponad 73 proc. zatrudnionych jest na
czas nieokreślony. Aż 60 proc. zarabia miesięcznie powyżej 1 tys.
funtów na rękę (około 5,5 tys. zł), 50 proc. chce wrócić do Polski w
ciągu najbliższych 4 lat.

Organizująca targi poznańska firma Bachalski Properi-tes zachęca
deweloperów do kupna stoiska, przekonując, że 25 proc. Polaków
zamierza przeznaczyć zarobione na Wyspach pieniądze na zakup
mieszkania w kraju. - Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii mają trzy
razy większą zdolność kredytową. Sprzedajcie im większe metraże -
mówią przedstawiciele firmy. Nie są to czcze słowa.

- Około 15 proc. moich klientów to Polacy zarabiający na Wyspach -
mówi Krzysztof Kasprzyk, doradca firmy brokerskiej Open Finance.
Przeciętnie biorą kredyty w wysokości 500-600 tys. zł na zakup domów
lub dużych mieszkań. Dla porównania, przeciętnego łodzianina stać na
kredyt w wysokości 150-200 tys. zł i kupno małego, dwupokojowego
mieszkanka - dodaje Kasprzyk.

Średnia cena mkw. mieszkań w Łodzi według raportu Oferty Net i Open
Finance wynosi dziś 4,9 tys. zł. W innych wielkich miastach znacznie
więcej: w Poznaniu - 6,7 tys. zł, w Gdańsku - 7 tys. zł, we
Wrocławiu 7,3 tys. zł, w Krakowie - 8,5 tys. zł, a w Warszawie - 9,7
tys. zł. Nie dziwi więc, że na targach, oprócz dewe-loperów, tłumnie
stawią się duże polskie banki. Już teraz swoją obecność
potwierdzają: PKO BP, mBank, BRE Bank, WBK czy specjalizujący się w
kredytach hipotecznych DomBank.

W tym ostatnim kredyty hipoteczne udzielane Polakom pracującym na
Wyspach stanowią już jedną trzecią wszystkich pożyczek na kupno
mieszkań. Inne banki również zdobywają w Wielkiej Brytanii coraz
więcej klientów. - Na przełomie października i listopada otwieramy w
Londynie centrum finansowe, żeby ułatwić pracującym tam Polakom
zaciągnięcie kredytu na zakup nieruchomości w Polsce, bez
konieczności przyjeżdżania do kraju - mówi Magdalena Ossowska z
mBanku.

Banki początkowo niechętnie udzielały kredytów Polakom zarabiającym
pieniądze za granicą. Kiedy jednak emigracja zarobkowa przybrała
skalę masową, zliberalizowały się kryteria kredytowe.

Oczywiście nie każdy może liczyć na pożyczkę. Warunki negocjowane są
indywidualnie. Standardem pozostają: legalne zatrudnienie na czas
nieokreślony, przygotowana przez tłumacza przysięgłego umowa,
wyciągi z konta informujące o dochodach.

Niestety, rodacy zarabiający za granicą płacą też zazwyczaj wyższe
ubezpieczenie brakującego wkładu własnego.

Około 15 proc. Polaków pracujących na Wyspach kupuje mieszkania w
kraju, myśląc przede wszystkim o lokacie kapitału. Po kilku latach
mieszkanie zamierzają sprzedać z zyskiem. Czy należy się spodziewać,
że transakcje dokonane przez Polaków zarabiających na Wyspach
jeszcze podbiją i tak wysokie ceny nieruchomości w Polsce?

- Nie sądzę. Nie będą przepłacać - odpowiada Marcin Drogomirecki,
dyrektor portalu Oferty.net.

Jednak zdecydowana większość rozgląda się za lokum, w którym
zamieszka po powrocie. Pracując za granicą, mają dziś dużą zdolność
kredytową. Chcą wykorzystać tę szansę. Mimo że wracać będą za dwa
czy trzy lata, kupują już teraz, by przyjechać na gotowe.

lodz.naszemiasto.pl/gospodarka/780015.html




Temat: inwes. zastępczy-sprzedaż tylko udziału w gruncie?
Cześć Iduka,
to spotykana (bardzo rzadko ale spotykana) koncepcja, ale zanim się zdecydujesz
powinnaś - moim zdaniem - wiedzieć o kilku bardzo istotnych rzeczach (taka
koncepcja była popularna w czasach, kiedy obowiązywała tzw. ulga pod wynajem -
zresztą, żeby skorzystać wówczas z takiej ulgi inaczej nie można było tego
załatwić). Dziś jest to rzadko spotykane ale prawnie możliwe.

Gość portalu: iduka napisał(a):

> wlasnie trafilismy na dosc rozsadna cenowo/metrazowo
> oferte (lokalizacja nieco mniej, ale nie oczekujemy cudu) wlasnie na rynku
> pierwotnym. budynek juz stoi. jest zadaszony i ma wstawione okna. czesc
> mieszkan jest juz zamieszkalych, reszta czeka na wplate i wtedy wkracza
> ekipa, ktora stawia scianki dzialowe, robi instalacje - wszystko wg zyczenia
> wlasciciela oraz wykancza - tynki, podlogi (panale, plytki). wszystko brzmi
> bardzo sensownie.
> jedyny szkopul to sposob sprzedazy tego - u notariusza kupuje sie tylko
> UDZIAL W GRUNCIE. firma jest inwestorem zastepczym, ktoremu sie placi za
> wykonanie uslugi budowlanej (w sklad ktorej wchodza materialy budowlane i
> robocizna). i teraz pytanie - jak wyglada w takim razie akt wlasnosci do tak
> kupionego mieszkania?

Podstawowa kwestia: w takiej konstrukcji Ty NIE KUPUJESZ mieszkania, na co
szczególnie Cię uczulam. Ma to znaczenie np. w kwestiach kredytowych: mnóstwo
banków kredytuje kupno mieszkania a nie udziału w nieruchomości, którą jest
zabudowana działka, stąd miej to na uwadze.
Akt notarialny dotyczy w takim wypadku tylko nabycia przez Ciebie udziału w tej
dużej nieruchomości, z tym, że w takim akcie powinna być również przywołana
pisemna umowa o wybudowanie dla Ciebie konkretnego lokalu na konkretnych, a
nadto powinny być przez każdego z nabywców takiego udziału udzielone
developerowi bardzo szerokie i nieodwołalne pełnomocnictwa do znoszenia (w tym
także częściowego) współwłasności tej nieruchomości w taki sposób, aby w wyniku
takie umowy Tobie został przyznany konkretny lokal, a nadto do przenoszenia
udziałów z nabywców na nabyców celem dostosowania wielkości tych udziałów do
ustawy o własności lokali.
W ostatniej częsci porpzedniego zdania nawiazałąm do wysokosci udziałów w tej
nieruchomości. Jeśli lokale dziś nie są jeszcze gotowe i obmierzone to bardzo
trudno (choć jest to oczywiście możliwe) obliczyć udział jaki będzie związany z
Twoim przyszłym lokalem, a ten udział jest narzucony ustawowo (w liczniku
powierzchnia Twego lokalu a w mianowniku - powierzchnia wszystkich lokali plus
ewentualnych pomieszczeń przynależnych). Stąd moim zdaniem developer winien się
zabezpieczyć na wypadek gdyby te udziały po dokładnych pomiarach gotowych już
lokali były inne niż te, które wszyscy nabędziecie.
Jeśli tutaj developer się właściciwe nie zabepieczy (się - w rozumieniu dbania
o Wasze interesy) to możecie mieć potem dość duży problem z uzyskaniem
poszczególnych lokali (aktualnie zajmuję się takim budynek raptem
ośmiolokalowym, gdzie do umowy zniesienia współwłasności nie może dojść od
miesięcy, bo wszyscy się nie potrafią stawić w jednym czasie u notariusza a o
pełnomocnictwach oczywiście wcześniej nikt nie pomyślał).

>razem z sasiadami jestesmy wspolwlascicielami dzialki, na ktorej sobie
>wybudowalismy wspolnie dom. ksiege wieczysta mam tylko na dzialke.

Współwłaścicielami budynku też jesteście, z mocy prawa, bo tych osób budynek w
sensie własności czyj grunt, a do księgi po uzyskaniu stosownych dokumentów też
nie problem wpisać budynek - to akurat o czym tutaj piszemy to nie największy
problem.

>prezes firmy cos metnie wczoraj nam tlumaczyl, ze po zalozeniu
> wspolnoty i przy zgodzie wiekszosci czlonkow mozemy wyodrebnic osobna ksiege
> wieczysta na lokal. ale jakie mamy podstawy do udowodnienia, ze dany lokal
> mieszkalny jest nasz?

I to jest właśnie to o czym Ci napisałam wyżej - dobrze to sobie przeanalizuj.

>kompletny zamet mamy od wczoraj - czy to jest legalne lub czy nie stwarza
>okazji do naduzyc (np. dzialka nasza, ale dom jest wlasnoscia firmy,

Nie, jeśli działka Wasza to i dom Wasz - nie może być inaczej.

> kredyt zaciagniety pod hipoteke domu, nie dzialki, przez firme)?

Nie, to nie - budynek jest nierozerwalnie związany z działką i jeśli działka w
całości jest Wasza to firma jej nie obciąży, natomiast jeśli firma zostawi
sobie jakiś udział to jak najbardziej może go obciążyć hipoteką (i nikt nie
może jej tego zabrobnić zresztą), a potem przy zniesieniu współwłasności
konieczna będzie zgoda wierzyciela na wydzielenie danego lokalu bez obciążenia,
bo to nie jest tak, że ten konkretny udział jest związany póki co z Twoim
przyszłym lokalem. Ty kupiłaś udział, a to oznacza, że nie masz nic swojego
(choćbyś nawet zamieszkała w konkretnych ścianach) póty póki ten lokal nie
zostanie Ci przyznany w ramach zniesienia współwłasności. Udział oznacza, że w
każdej cegiełce budynku, w każdym ziarnku piasku działki masz taki udział jaki
nabędziesz w całej tej nieruchomości.

Iduka, starałam sie najjasniej jak potrafię objaśnić Ci te kostrukcję, choć
zdaję sobie sprawę z tego, że jest to dość skomlikowane. Nie wiem na ile udało
mi to w miarę zrozumiale napisać, ale wierz mi: bardzo się starałam. gdybyś
miała jakieś pytania to oczywiście napisz - postaram się wyjaśnić.
Pozdrawiam Cię serdecznie. B.




Strona 3 z 4 • Zostało znalezionych 134 rezultatów • 1, 2, 3, 4
 
 
Podobne strony
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates